Martyna Wojciechowska sprawi, że w wielu ów iskra przerodzi się w płomień przygody, który trzeba będzie szybko ugasić, pakując walizki i wyruszając w świat. „Zapiski (pod)różne” to okazja do zwiedzenia kawałka świata bez ruszania się z domu. Śledzimy zatem krótkie relacje naszej podróżniczki m.in. z Ekwadoru, Indii, Namibii czy Nepalu. Każda z nich nie tylko oddaje emocje rodzące się w Wojciechowskiej w każdym z miejsc, ale też pozwala nam podejrzeć i poznać choć w minimalnym stopniu życie innych, odległych, a przy tym jakże fascynujących kultur. Inność w postaci odmiennych od naszych zwyczajów, sposobów życia budzi ciekawość. Lokalne koloryty i konkretni bohaterowie sprawiają, że książka nie nudzi i ma sporą wartość poznawczą.
Wojciechowska pokazuje, że zapiski w trakcie podróży to rewelacyjny sposób na ocalenie wspomnień, wszak te w głowie z czasem bledną. Uwiecznienie ich w formie pisanej czy też jako fotografie to niezwykła pamiątka dla siebie i dla bliskich. Może nie oddają dosłownie przeżytych zdarzeń, zapachów, smaków i emocji, ale ich wartość, bez wątpienia, jest nieoceniona.
„Zapiski (pod)różne” udowadniają, że wcale nie trzeba wyruszać w daleką podróż, by poznać inne kultury i miejsca. Czasem wystarczy sięgnąć po odpowiednią lekturę. Choć, rzecz jasna, nie dostarczy ona takich emocji, jak samodzielna wyprawa, to zdecydowanie stanowi świetną namiastkę innego świata.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Martyna Wojciechowska, „Zapiski (pod)różne”, G+J Książki, Warszawa 2011
Komentarze