„Central Park” – recenzja

Recenzja książki „Central Park”.
Utrata pamięci – dla jednych może być błogosławieństwem, dla innych stanowi przekleństwo.

A co jeśli wydaje nam się, że pamiętamy wszystko, jednak nie rozpoznajemy miejsca, w którym się znajdujemy. A co, jeśli nagle budzimy się w środku parku, w nieznajomym otoczeniu z mężczyzną, który budzi się tuż obok i jest… przykuty do nas kajdankami?

I tak też pewnego poranka obudziła się Alice. Poprzedniego wieczoru trochę za dużo wypiła, poszalała w klubie z koleżankami, a następnego dnia nie wie co się wydarzyło. Jakby mało jej było zmartwień ma na sobie zakrwawioną bluzkę (i dochodzi do wniosku, że to nie jest jej krew), pistolet w kieszeni i żadnych dokumentów, że już o pieniądzach nie wspominając. No i ten mężczyzna obok. Przedstawia się jako Gabriel, pianista, który jeszcze poprzedniego wieczoru grał w Irlandii. Też nie wie, jak trafił do tego parku. Alice, wyostrzając cały swój policyjny zmysł i kobiecy instynkt chce za wszelką cenę dowiedzieć się co się właściwie stało.

Guillaume Musso stworzył powieść, której na pewno nie można odmówić niezłego pomysłu. Od pierwszej chwili wiedziałam, że chcę tą książkę przeczytać i czułam, że to jedna z tych lektur, które nie bacząc na nic, zabierają całe popołudnie. Dużo się nie pomyliłam. Rzeczywiście, książka zaskakuje i rzeczywiście, czytało się ją bardzo przyjemnie.

Nie mogę jednak napisać o tej książce, że była fenomenalna. Po pierwsze miałam problem ze zrozumieniem i wyczuciem postaci głównej bohaterki. Czasem, nawet jak na tak trudną sytuację, zachowywała się zbyt nieracjonalnie. To jednak jeszcze może być sprawa indywidualnego odbioru. Największą przeszkodą było dla mnie nierówne tempo powieści. Zaczęło się mocnym akcentem, potem tempo zwolniło (i tak przez większość powieści), potem bardzo ciekawy zwrot akcji i kiepska końcówka (niestety, bo naprawdę spodziewałam się czegoś więcej). Właściwie gdyby książkę zakończyć nagle w miejscu, gdzie był ten zwrot akcji, to byłaby ona znacznie ciekawsza. Zakończenie bowiem wyjaśnia wszystko. To, co  autor konstruował, a czytelnik pochłaniał na kolejnych stronach „Central Parku” na końcu zostało rozłożone na czynniki pierwsze. Niestety, bo bezpowrotnie odebrana została radość z rozwiązania łamigłówki.

Trzeba przyznać, że Guillaume Musso miał naprawdę dobry pomysł na książkę. Autor ma też dużą łatwość do tworzenia historii. „Central Park” jest spójny, potrafi zainteresować, wciągnąć, uwieść. Czyta się ją bardzo szybko, z lekkością. A jednak nie jest to książka, do której szybko wrócę.

„Central Park” to książka dobra zarówno na wakacyjne podróże, jak i jesienny wieczór z książką i herbatą w domowym zaciszu.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Guillaume Musso, Central Park, Wydawnictwo Albatros, Poznań 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat