„Cesarstwo piasku” – recenzja

Recenzja książki „Cesarstwo piasku”.
Gorący klimat, duszna atmosfera pałacowych intryg, samodzielna i ciekawie poprowadzona kobieca bohaterka? Czy można chcieć więcej od lekkiej fantastyki?

Główna bohaterka, Mehr, jest córką ambhańskiego gubernatora, rządzącego w  Irinah.  Jednakże jej życie tylko pozornie wygląda idealnie, gdyż dziewczyna zmaga się z otaczającą ją pogardą: po kądzieli pochodzi bowiem z ludu, postrzeganego w cesarstwie jako obywatele drugiej kategorii. Jej położenia nie poprawia także fakt, że matka naszej protagonistki została niegdyś wygnana…

Oczywiście nic nie jest takim, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka i biedna Mehr okazuje się władać całkiem znaczną mocą, tkwiącą w jej żyłach od urodzenia. Starając się ocalić swoje dziedzictwo, a także chronić swoich najbliższych, dziewczyna decyduje się na zaaranżowane małżeństwo z pewnym przedstawicielem Mistyków, co rzecz jasna staje się początkiem kłopotów…

Tasha Suri wykreowała całkiem przyjemne uniwersum, którego dominantą jest wszechobecny piasek, upał i intrygi pałacowe podlane sporą ilością okrucieństwa i nieustannej walki o władzę. Z każdą stroną dowiadujemy się więcej o prawach rządzących światem przedstawionym, poznajemy magiczne istoty, bogów, czy też bierzemy udział w fascynujących rytuałach. Całość sprawia naprawdę ciekawe i oryginalne wrażenie, zatem  nawet jeżeli zdarzają się czasami pewne zgrzyty, to klimat pozwala o nich zapomnieć. Idealnie by było jednak, gdyby autorka zdecydowała się poświęcić więcej miejsca w kolejnym tomie na rozbudowę tego gorącego świata przedstawionego.

Większość bohaterów wzbudza sympatię odbiorcy, szczególnie dobrze wychodzi to głównej bohaterce. Odpowiednio zdeterminowanej, pełnokrwistej, jednak nie idealnej, popełniającej błędy i uczącej się na nich. Mehr przechodzi ciekawą ewolucję, stając się z każdą kolejna stroną, ciekawszą, bardziej wyrazistą.

„Cesarstwo piasku” ma wszystkie wady debiutu: jest nieco przegadane, bohaterowie mogliby być bardziej dopracowani, niektóre sceny zdaja się być zbędne, akcja czasami rozwija się bardzo przewidywalne, a innym razem ratują ją tylko niesamowite zbiegi okoliczności. Na szczęście nie psuje to odbioru całości, o ile rzecz jasna nie założymy sobie obcowania z dziełem wysokiej klasy. To porządnie napisana i całkiem wciągająca fantastyka, której usterki możemy wybaczyć.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Tasha Suri, „Cesarstwo piasku”, Fabryka słów, Warszawa 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat