Głównym bohaterem książki jest Stanisław Madej – samotny mężczyzna po pięćdziesiątce, tłumacz o zainteresowaniach ornitologicznych, który po śmierci matki zdecydował się zmienić swoje miejsce zamieszkania na cichą i spokojną wieś w Puszczy Noteckiej. Pewnego dnia podczas spaceru po lesie dokonuje on strasznego odkrycia. Na jednym z drzew jego oczom ukazuje się postać wisielca. Znalezisko to jest dla niego ogromnym szokiem. Zaczyna zastanawiać się co popchnęło go do takiej decyzji. Napis „Judasz”, który pojawił się po pewnym czasie w tym miejscu daje mu wiele do myślenia. Podejrzewa, że w zdarzeniu mogły brać udział osoby trzecie. Za namową pewnej kobiety, która również jest mieszkanką tej miejscowości zamienia się w detektywa i podejmuje się rozwikłania zagadki tajemniczej śmierci. Kim jest mężczyzna, który zdecydował się odebrać sobie życie?
Wszystkie wydarzenia w książce są opisywane z punktu widzenia głównego bohatera. Stanisław Madej to mężczyzna wrażliwy, czasami aż za bardzo… Ma skłonności do wyolbrzymiania nawet pozornie błahych problemów. Towarzyszą mu skrajne emocje. Z początkowego zachwytu potrafi szybko popaść w rozpacz. W podejmowaniu decyzji towarzyszy mu opieszałość i niezdecydowanie.
Powieść Jana Grzegorczyka tak bardzo trzyma w napięciu, że nie można się od niej oderwać nawet na chwilę. Jest tak nieprzewidywalna, że nie jesteśmy w stanie wywnioskować co wydarzy się za moment. Czyta się ją jednym tchem. Nie mogłam uwierzyć, że tak szybko dobiegłam do końca lektury. Odniosłam wrażenie, że cała fabuła została bardzo dobrze przemyślana przez autora, ponieważ książkę czyta się z niesamowitą lekkością. Jest ona niezwykle wartościowa. Skłania do refleksji nad własnym życiem. Do zatrzymania się na chwilę i zastanowienia się nad tym czy jesteśmy z niego zadowoleni i co ewentualnie chcielibyśmy zmienić. Lektura pokazuje, że zawsze należy walczyć o własne szczęście i dążyć do realizacji marzeń nawet wbrew przeciwnościom losu. Jest urozmaicona w wątki humorystyczne, które niejednokrotnie wywołały uśmiech na mojej twarzy. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po książki z dorobku literackiego autora.
Beata Jabłońska
(beata.jablonska@dlalejdis.pl)
Jan Grzegorczyk, „Chaszcze”, Poznań, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2017 r.
Komentarze