To cel kulturoznawców, orientalistów, sinologów, ale przede wszystkim podróżników szukających odskoczni. Udajmy się do Chin razem z Markiem Pindralem.
Autor jest wykładowcą języka angielskiego i w takim właśnie celu dwa lata przebywał w Państwie Środka. By zarobić na swoją pierwszą wyprawę pracował jako listonosz, kelner, czy roznosiciel ulotek. Poza tymi profesjami według mnie jest też świetnym fotografem. Jego książka została okraszona niezliczoną ilością indywidualnych portretów mieszkańców Chin oraz ujmującymi fotografiami krajobrazów, zarówno tych pięknych, ale też strasznych i smutnych.
Książka „Chiny od góry do dołu” nie jest typowym wydaniem podróżniczym. Co prawda autor opisuje każde z miejsc, które odwiedza, ale dodatkowo czytelnik otrzymuje w gratisie również jego przemyślenia o tematyce politycznej, gospodarczej czy społecznej Chin. Marek Pindral pisze na wzór swojego wydawcy Wojciecha Cejrowskiego, równie często z żartem, choć posiada trochę inny rodzaj poczucia humoru. Niemniej czyta mi się obu podróżników równie przyjemnie. Książka jest z pewnością dobrym przewodnikiem dla osób, które wybierają się do Chin i chcą nawiązywać kontakty z Chińczykami. Pindral wyjaśnia wiele ich zachowań, opisuje zwyczaje, tradycje, ponieważ podczas swojego pobytu w Państwie Środka należy do społeczności, przebywa ze zwykłymi ludźmi. Pisze oczywiście o korupcji i lokalnych bóstwach, ale także o nadmuchiwaniu kaczki po pekińsku pompką od roweru, odganianiu pecha poprzez spryskiwanie nowego samochodu krwią koguta czy samospaleniu protestujących mnichów.
Jest to wydanie odpowiednie dla osób zainteresowanych Chinami w ten klasyczny sposób, bez obsesji naukowca. Pozwala czytelnikowi spojrzeć na Chiny, na cały świat, jak na niekończącą się zagadkę, nadal przez wielu nieodkrytą i niezwykle interesującą.
Joanna Swojak
(Joanna.swojak@dlalejdis.pl)
Marek Pindral, „Chiny do góry do dołu”, Pelplin, Wydawnictwo Bernardinium, 2013
Komentarze