Początkowo nic nieznaczące i niebudzące niepokoju zdarzenia nie wskazywały na to, że ta młoda kobieta, uzdolniona reporterka przeżyje koszmar, który na zawsze zmieni jej życie. W końcu każdy czasem miewa obsesyjne zachowania, odczuwa mrowienie w nogach albo nie może spać. Jednak gdy Susannah traci zupełnie kontrolę nad swoim ciałem i umysłem, a ataki przypominają te, których doświadczała Regan z filmu „Egzorcysta”, lekarze zostają postawieni przed wielką medyczną zagadką. Choć badania, którym poddawana jest młoda kobieta, nie wykazują żadnych nieprawidłowości, stan pacjentki ulega regularnemu, widocznemu pogorszeniu.
Susannah popada w obłęd, który lekarze odczytują jako chorobę psychiczną, kwalifikującą dziewczynę do leczenia w zakładzie zamkniętym. Na szczęście dzięki determinacji zespołu analizującego niezwykły przypadek i wytrwałości rodziny, walczącej o swoją bliską, Susannah interesuje się wybitny lekarz, który, podobnie jak serialowy doktor House, myśli nieszablonowo i nie boi się sięgnąć po metody wyśmiewane przez kolegów z branży. Prosty test zegara ujawnia, że dziennikarka „New York Post” cierpi na niezwykle rzadką odmianę choroby autoimmunologicznej.
Dzięki talentowi reporterskiemu Cahalan w „Umyśle w ogniu” w bardzo dynamiczny, wciągający sposób relacjonuje przebieg swojej choroby od momentu zauważenia pierwszych objawów do względnego powrotu do zdrowia. Zapalenie mózgu z przeciwciałami przeciwko receptorowi NMDA w przypadku Susannah wywołało stosunkowo niewielkie trwałe uszkodzenia. Mozolne uczenie się na nowo logicznego myślenia czy trwałego zapamiętywania to niewielkie żniwo choroby, która może doprowadzić do całkowitej utraty osobowości, a nawet śmierci. Na szczęście w przypadku osoby tak silnej, zdeterminowanej i podświadomie przekonanej o możliwości uzdrowienia, wielomiesięczna kuracja przywróciła rodzicom córkę, a Stephenowi – ukochaną.
Cahalan nie ukrywa, że nie pamięta dużej części tego, co działo się z nią w najczarniejszym okresie, dlatego przy porządkowaniu wydarzeń i poszczególnych etapów choroby posiłkuje się wspomnieniami rodziny, przyjaciół, lekarzy. Dzięki temu „Umysł w ogniu” stanowi zapis walki wielu ludzi o wyzdrowienie tej jednej. Leczenie Susannah kosztowało ok. miliona dolarów, jednak ta robiąca wrażenie kwota jest niczym wobec poświęcenia, które bliscy dziennikarki włożyli w walkę o jej uwolnienie ze szponów choroby. Autorka wiele miejsca poświęca właśnie tym osobom, dzięki którym nie została sama ze śmiertelną chorobą. To swoisty rodzaj podziękowania za wiarę i wsparcie.
Choć „Umysł w ogniu” traktuje o poważnej chorobie, to Cahalan udało się zachować równowagę między uproszczeniem tematu a nadmiernym posługiwaniem się specjalistycznym słownictwem. Medyczne objaśnienia sprawiają, że czytelnik lepiej rozumie skomplikowane zagadnienie, jednocześnie nie będąc przytłoczonym nadmiarem informacji, w czym znów ujawnia się fakt, że większość „dawnej” Susannah udało się powrócić.
Być może zdarzyło się, że kiedyś Twój lekarz postawił błędną diagnozę, przez co leczono Cię o wiele dłużej. Jednak co z ludźmi, których choroba jest tak niespotykana, że bardzo często lekarze nawet o niej nie słyszeli? To pytanie nie daje mi spokoju po przeczytaniu „Umysłu w ogniu”. Podobny niepokój powinien towarzyszyć każdemu, kto czuje, że z jego ciałem dzieje się coś niedobrego, a lekarze nie chcą lub nie potrafią ustalić, dlaczego organizm znajduje się w ogniu.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Susannah Cahalan, „Umysł w ogniu”, Wydawnictwo Filia, Poznań 2013
Komentarze