Większość mężczyzn wyjeżdża na front, co stawia pod znakiem zapytania działalność miejscowego chóru, los zsyła jednak do miasteczka nauczycielkę śpiewu, która nie zważając na konwenanse, decyduje się go poprowadzić, jednocześnie zmieniając w pełni żeński chór. Jego działalność jest tłem dla mnóstwa wzruszających, tragicznych i humorystycznych sytuacji.
Powieść rozpisana jest na wiele głosów, które prezentowane są nam w różnej formie: od pamiętnika nastolatki, przez dziennik pielęgniarki aż po listy do rodziny. Ta forma, w połączeniu z tematyką, nasuwa skojarzenia z powieścią „Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Obierek Kartoflanych”. W obu tych powieściach dominuje optymistyczny ton oraz przekonanie, że pomimo otaczającego bohaterów zła, wszystko skończy się dobrze. Zarówno w „Chórzystkach” i „Miłośnikach Literatury…” ucieczką od wszechobecnego koszmaru staje się sztuka.
Niestety Jennifer Ryan nie ma tej lekkości pióra, która autorkom „Miłośników…” pozwoliła stworzyć książkę zapadającą głęboko w pamięć, wzruszająca, a jednocześnie pełną humoru, ciepłą i poruszającą. W „Chórzystkach” nacisk położony na sprawy sercowe bohaterek, sprawia, że pod koniec mamy do czynienia z klasycznym romansem. Trudno też nie zauważyć sentymentalnych dialogów, miejscami pewnej nieporadności językowej, a także schematycznych rozwiązań fabularnych.
Pochwała należy się z pewnością za wprowadzenie wątku emancypacji zwykłych kobiet, na tle przemian społecznych, wywołanych wojną. Jednak także tutaj nie obyło się bez łopatologicznych przemów, patosu i dosyć naiwnych wizji. Najbardziej przekonuje postać pielęgniarki, zmieniającej się z zahukanej gospodyni domowej w prawdziwą liderkę małej społeczności.
Wszystkie wymienione usterki, sprawiają, że nie można „Chórzystek” zaklasyfikować wyżej, niż bardzo przyjemne czytadło, które czasami wzrusza, czasami bawi, ale brak mu tego „czegoś”, co powoduje, że książka porusza do głębi, zapadając w pamięć na długo.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Jennifer Ryan, „Chórzystki”, Czarna owca, Warszawa 2017
Komentarze