Wobec pierwszych doniesień o serialu byłam dość sceptyczna, jednak i ten przypadł mi do gustu. Wznowione wydania z serialowymi okładkami właśnie, na pierwszy rzut oka do mnie nie przemawiały. Czy warto zwrócić na nie uwagę? Zadałam sobie to pytanie przy „Immunitecie”.
Najmłodszy w historii sędzia Trybunału Konstytucyjnego zostaje publicznie oskarżony o zabójstwo człowieka, z którym nic go nie łączy. Ofiara pochodzi z innego miasta i nigdy nie spotkała swojego rzekomego oprawcy, mimo to prokuratura zaczyna zabiegać o uchylenie immunitetu. Oskarżony zwraca się o pomoc do znajomej ze studiów, Joanny Chyłki. Nie wie, że prawniczka, która niegdyś brylowała w salach sądowych, teraz zmaga się z chorobą alkoholową i upiorami z czasów młodości. Razem zaczynają odkrywać tropy prowadzące do miejsc, gdzie zasady prawa nie sięgają… Tym razem w wydaniu z serialową okładką.
Fani Mroza zapewne „Immunitet” już znają. Zawiła fabuła, mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji i żywi bohaterowie. Dialogi mocne, specyficzne i nie raz zabawne. Bardzo łatwo się wciągnąć, a stwierdzenie, że czyta się z zapartym tchem i wypiekami na twarzy nie jest w tym przypadku nadużyciem. Pod względem treści uważam tę książkę za rewelacyjną.
Nowe wydanie to gruba i ciężka cegła, co zupełnie do mnie nie przemawia. Nie wynika to bowiem z długości książki, a wielkiej czcionki i zostawianej sporej ilości białego miejsca. To zarówno marnowanie papieru, jak i utrudnienie. Nie jest to funkcjonalne, bo np. nie każdy może coś takiego chcieć ze sobą dźwigać w drogę.
Oprócz wyżej wypisanych paru kwestii, do wydania nic nie mam. Wizualnie w porządku, bez błędów drukarskich itp. Osobiście sercem jestem przy pierwszej wersji serii, ale ta może być świetnym pomysłem jako prezent dla fanów Mroza i/lub serialu o Chyłce. Dla nich to na pewno nie lada gratka.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
Remigiusz Mróz, „Chyłka. Immunitet”, Czwarta Strona, 2021.
Komentarze