„Ciekawe czasy” - recenzja

Recenzja książki „Ciekawe czasy”.
Pilnuję wznowień książek z cyklu o Świecie Dysku Terry’ego Prachetta, więc tylko kwestią czasu było sięgnięcie i po ten, 17 już tom.

Główny bohater zostaje tym razem wezwany do trapionego niepokojami Imperium Hongów, Sungów, Fangów, Tangów i McSweeneyów, gdzie decydują się losy tronu. Rincewindowi pomaga Cohen Barbarzyńca, a także napędzany mrówkami komputer HEX, fraktalny motyl pogody ze skrzydełkami Mandelbrota oraz armia złożona z sześciu staruszków – Srebrna Orda. Ich misją jest obrona lub zdobycie Zakazanego Miasta Hunghung.

Choć sercem jestem przy starych wydaniach książek Prachetta, nowsze wydają się bardziej adekwatne. Ciemne okładki, gruba oprawa prezentują się elegancko. Może wreszcie przestaną trafiać tylko do działów dla dzieci w bibliotekach i księgarniach, bo zdecydowanie nie są to książki tylko dla dzieci.

Fabuła wciąga od razu i trudno się oderwać od lektury aż do ostatnich stron. W zasadzie jest trochę przewidywalna, ale jednocześnie w specyficznym dla Prachetta stylu. Powiedziałabym, że to taki „kontrolowany chaos”. Zwrotów akcji i emocji uświadczyłam w tytule całe mnóstwo. Choć  książka stanowi kontynuację historii Rincewinda, to fakt, że zostaje on postawiony w nowej sytuacji, sprawia, że czujemy powiew świeżości. Bohater spotyka na swojej drodze wiele interesujących postaci, dlatego uważam, że 17 tom można spokojnie traktować jako samodzielną historię.

Bez wątpienia to właśnie bohaterowie i dialogi pomiędzy nimi wpływają w dużej mierze na prędkość i przyjemność czytania. Chcąc ich krótko podsumować, wpadłam na określenie: wielobarwni. W większości sympatyczni, czasem zabawni, czasem śmieszni. Jak zwykle autor przerysował wiele cech znanych z naszego świata, oprawiając je w sarkazm i ironię. Teksty wygłaszane przez postacie oraz dialogi między nimi wypełniono smaczkami z historii i niezwykle aktualnymi postawami, które można zaobserwować w dzisiejszym świecie.

Książka jawi się jako soczysta satyra na nasz świat, ale napisana w sposób niezjadliwy. Bardzo podoba mi się dystans, z jakim Prachett opowiada swoje historie. Mimo że „Ciekawe czasy” to książka lekka trzeba przyznać, że daje również do myślenia. Można się przy niej odprężyć i pośmiać, ale po odłożeniu zostać z pewnymi przemyśleniami.

Choć nie jest to moja ulubiona książka Pratchetta szczerze i gorąco mogę ją polecić wszystkim miłośnikom fantastyki, niezależnie od wieku. To tytuł prosty, ale jednocześnie głęboki, napisany w bardzo charakterystycznym stylu, który bardzo łatwo pokochać (acz pewnie tak samo łatwo znienawidzić).

Kinga Żukowska

Terry Pratchett, „Ciekawe czasy”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat