Kacper Zborowski nie przestaje walczyć z ciemnością, która go otacza i złem, które wciąż depcze mu po piętach. Mimo iż został uniewinniony i oczyszczony z postawionych mu zarzutów o morderstwo nie potrafi pokonać strachu, że sprawa, w którą był zaangażowany jego ojciec, jeszcze się nie skończyła, gdyż winni nie zostali osądzeni. Tym bardziej, że burmistrz Jarocina wychodzi z więzienia i wraca do władania jądrem ciemności. A wtedy ani Kacper, ani jego dziewczyna nie mogą czuć się bezpiecznie, zwłaszcza, że mężczyzna nie potrafi zapomnieć i odpuścić winy ludzi zamieszanych w korupcję, handlowaniem organów dzieci i morderstwa. Zaczyna więc śledztwo na swoją rękę, ale nic nie wydaje się tym, czym powinno być, a ludzie ciągle umierają.
„Ciemność zła" to trzeci tom cyklu „Jarocin". Dwóch poprzednich, niestety, nie czytałam, stąd trochę mieszane uczucia do tej książki. Oczywiście można ją przeczytać jako pozycję jednostkową, ale czuć niedosyt wiedzy, mimo iż Dawid Waszak próbował choć trochę nakreślić wydarzenia z poprzednich części.
Pomysł na cykl był bardzo interesujący, żonglowanie fikcją i faktami, które miały miejsce w różnych miastach i pewna doza spirali konspiracji tworzą powieść odrobinę pachnącą amerykańską sensacją. Aczkolwiek Kacper jest jedną z postaci, którą ma się ochotę odstrzelić już na samym początku - raz pewny siebie, za chwilę rozpaczający filozof, jak dla mnie tykająca niezrównoważona bomba emocjonalna, dość irytująca niestety. Zresztą reszta postaci także nie wzbudziła większej sympatii, choć inne emocje owszem. Zatem Dawid Waszak stworzył całkiem interesujące postacie, obok których nie można przejść obojętnie.
Nie ukrywam, że ciężko było mi się wczuć w klimat historii. Dopiero od połowy dałam się porwać, a koniec był totalnym zaskoczeniem. Dlatego też książka ma dla mnie odcień szarości. Nie zachwyciła mnie, ale wbrew tytułowi nie jest zła. Myślę, że wpływ na to miało kilkakrotne powtórzenia tych samych myśli i zbyt duże skupienie się autora na opisywaniu stanu umysłu Kacpra, z którego perspektywy historia była opowiedziana. Było to trochę nużące i miałam wrażenie, że służyło to tylko zwiększeniem ilości znaków w tekście.
"Ciemność zła" na pewno zadowoli amatorów teorii spisku, płaszczyznę słowną mamy tu na bardzo dobrym poziomie, jest akcja, interakcja, czas na własną myśl, a koniec niszczy system wiary i nadziei. Bo zło przychodzi nie tylko nocą…
Sandra Kortas-Dorsz
(sandra.kortas@dlalejdis.pl)
Dawid Waszak, „Ciemność zła”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2020
Komentarze