Od wydania pierwszej części sagi Cienia, zatytułowanej „Cień Endera”, minęły zaledwie trzy miesiące, a już ukazała się kolejna – „Cień Hegemona”. Oprawiona została w utrzymaną w klimacie sci-fi, ale jednocześnie nowoczesną okładkę projektu Dariusza Kocurka, przez co pasuje nie tylko do swojej poprzedniczki, ale i całej podstawowej sagi o Enderze. Tu jednak, a zarazem na szczęście, zrezygnowano z przekładu Danuty Górskiej, wracając do Piotra W. Cholewy, który tłumaczył poprzednie powieści Carda. Dzięki niemu z łatwością przenikamy do zaprezentowanego świata, traktując tekst jak magiczne lustro z „Alicji w krainie czarów”.
Krótki odstęp czasu pomiędzy wydaniem pierwszej i drugiej części jest niewątpliwą zaletą, gdyż sprawia, że czytelnik nie zdążył jeszcze zapomnieć wydarzeń przedstawionych w „Cieniu Endera” i mentalnie nie opuścił przedstawionego w nim świata, a już może kontynuować przygodę z ulubionymi bohaterami w „Cieniu Hegemona”. Tym razem schodzi jednak na ziemię – i to dosłownie – gdyż wojna z „robalami” się skończyła, a Groszek wraz z innymi dziećmi ze Szkoły Bojowej powraca na Ziemię. Dlaczego wymieniłam tylko Groszka? Dlatego, że – tak jak w poprzedniej części – to on jest główną postacią powieści. Najpierw stał w cieniu Endera, bezpośrednio przykładając się do jego zwycięstwa, teraz zaś przyszło mu znaleźć się w cieniu brata swego idola i przyjaciela – Petera Wiggina, który nie potrafił sam odrzucić bezpiecznej anonimowości i objąć stanowiska Hegemona. Pozostałymi i pomniejszymi bohaterami, których losy przeplatają się z głównym wątkiem groszkowym, są Peter, Petra – dziewczynka ze Szkoły Bojowej, a także Achilles. Zabieg ów poszerza perspektywę „widzenia”, dzięki czemu podczas wieczoru z powieścią czytelnik dryfuje pomiędzy państwami i kontynentami.
Na koniec warto dodać, iż „Cień Hegemona” jest zdecydowanie bardziej geopolityczny i wojenny niż „Cień Endera”. Podczas gdy tam znajdowaliśmy się przez większość czasu w Szkole Bojowej, we wspomnieniach tylko powracając do dzieciństwa Groszka, tu śledzimy plany ataków, czytamy maile głównych strategów i przyglądamy się agresywnym zachowaniom Achillesa, który jest jednoznacznie czarną postacią od początku sagi. Powieść kończy się w dość gorącym momencie, gdy na froncie mniej więcej wiadomo, kto za kim stoi, kto komu pomoże, a przed kim należy się bronić. Nie wiadomo za to, co się stanie z Groszkiem. Z maila od siostry Carlotty nareszcie dowiedział się o swojej chorobie. Zrozumiał, że teraz, gdy w końcu zaczął rosnąć, nigdy już nie przestanie i umrze, jako nastolatek. Tu właśnie Orson Scott Card postanowił urwać drugą część sagi Cienia, każąc nam czekać na trzecią – „Teatr Cieni”. Jestem jednak dobrej myśli, mając w pamięci krótki czas pomiędzy wydaniem poprzednich. Prószyński i S-ka nie pozwoliłby nadto niecierpliwić się fanom serii, choć wcześniej od sagi Cienia zobaczą oni coś z sagi Endera, a dokładniej drugą część prequela zatytułowaną „Pożoga”, która w księgarniach pojawi się 23 października tego roku. Do tego czasu pozostańcie czujni i nadrabiajcie części, które pominęliście.
Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)
Orson Scott Card, „Cień Hegemona”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2014
Komentarze