Hiszpańska rodzina, która każdego dnia na nowo podejmuje walkę z zewnętrznymi i wewnętrznymi przeciwnościami. Walkę o jedność, o bycie rodziną.
Hiszpania, rok 1949. Kraj powoli podnosi się z ruin wojny domowej i II wojny światowej. Hiszpanie, uciekając z biednych wsi i szukając lepszego życia, migrują do dużych miast. Tu jest szansa na pracę i w miarę godne życie. Do miast ściągają całe rodziny. Nie inaczej jest w przypadku rodziny Ceron. To ich losy będziemy śledzić i to im będziemy towarzyszyć w zmaganiu się z codziennymi problemami, w podejmowaniu najtrudniejszych decyzji. Na około 500 stron to oni staną się naszą rodziną. Na naszych oczach będą dorastać (akcja książki obejmuje około 20 lat), starzeć się, uczyć się na własnych błędach.
Dla każdego z członków tej rodziny (zwyczajnej i niezwykłej zarazem) Jordi Sierra i Fabra znalazł miejsce w swojej książce. Nikogo nie potraktował po macoszemu, pozwalając czytelnikowi zagłębiać się w ich życie. Nie oszczędził też swoich bohaterów. Złożone losy, tajemnice, wstyd, niezrozumienie są niczym kamienie spadające z coraz większą siłą, pociągając za sobą inne, zmieniając się w niedającą się powstrzymać lawinę.
W książce najbardziej pociąga i zdumiewa klimat frankistowskij Hiszpanii. Terror, strach, przemoc i próby przeciwstawienia się temu wszystkiemu, próby odzyskania kontroli nad własnym życiem. Losy tego kraju stanowią doskonale zarysowane tło, przeplatając się z losami rodziny Ceron. W ten sposób poznajemy życie w powojennej Hiszpanii z dwóch perspektyw – makro i mikro (konkretnego człowieka). Jordi Sierra i Fabra poprzez „Cienie w czasie” rozlicza się z przeszłością. Piętnuje dyktaturę, mechanizmy, jakie zachodziły w stłamszonym społeczeństwie, wszechogarniającą korupcję, wyzysk i bezprawie. Niestety, nie na tym położył w swej powieści akcent i to chyba mój jedyny zarzut pod adresem tej powieści.
Jordi Sierra i Fabra to prawdziwy malarz obrazów słowem. Potrafił stworzyć powieść, w której niezwykle łatwo jest się zatracić. Autor wydobywa z, wydawałoby się przeciętnej opowieści, to, co najlepsze. Tu nie ma bylejakości.
„Cienie w czasie” to saga, po którą naprawdę warto sięgnąć.
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Jordi Sierra i Fabra, Cienie w czasie, Wydawnictwo Albatros 2015
Komentarze