Oczywiście, z góry uprzedzam, że jeśli ktoś szuka ambitnej lektury pełnej inteligenckich wynurzeń na temat złożonej natury człowieka, to „Pozwól się uwieść” zdecydowanie nie wpisze się w te oczekiwania. Jednak tym, którzy szukają przyjaznej książki na ciepłe dni, polecam opowieść o Marcie Zawadzkiej, dziennikarce zajmującej się ogrodnictwem, która właśnie rozwiodła się z mężem Rafałem i musi na nowo poukładać sobie życie.
A nie jest jej łatwo, bo musi utrzymać wiejską posiadłość pod Trójmiastem, zadbać o dzieciaki, których matura zbliża się wielkimi krokami, pomóc matce, cierpiącej na wszystkie choroby świata, czyli hipochondrię, uspokoić siostrę, która nigdy nie potrafi zachować pokory, nakarmić Łajdusa, pogadać z Aliną i skończyć artykuł o oczkach wodnych. Dość!, wakacje w Grecji to zasłużona przerwa od tej codziennej krzątaniny. Tylko dokąd pojechać? Na szczęście są fora internetowe, na których ktoś życzliwy z pewnością podzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem z podróży po Peloponezie. O, ten Szymon wydaje się całkiem konkretnym gościem i stanowi dobre źródło informacji.
A potem ten konkurs. Marta zawsze marzyła o projektowaniu ogrodów, dlaczego nie zacząć właśnie teraz? No i trzeba pomyśleć o sprzedaży Mieszkowic, trudno, że mama będzie protestować i przeklnie starszą córkę – w końcu kiedyś trzeba postawić na swoim! Skoro nawet własna córka wypomina Marcie, że ta daje z siebie robić posłuszną niewolnicę bliskich, to nadszedł czas na zmiany! A jeśli wierzy w ciebie ktoś taki jak ten mądry, fajny facet z internetu – Szymon – to tym bardziej trzeba zabrać się za porządki w życiu.
„Pozwól się uwieść” nie jest powieścią odkrywczą, co więcej, jest nawet bo bólu przewidywalna, lekko schematyczna, miejscami okropnie banalna. Ale jednocześnie przyznam, że dawno nie czytałam tak ciepłej, kojącej i optymistycznej książki. Oczywiście, na rynku pojawia się wiele pozycji, których treść traktuje „o życiu”, jednak ostatecznie nudzą się jak beznadziejne tasiemce telewizyjne. Na czym zatem polega bezpretensjonalny urok i niewątpliwy czar powieści Anny Karpińskiej?
Już swoją poprzednią książką „Chorwacka przystań” autorka udowodniła, że potrafi dać bohaterom możliwość czerpania z życia pełnymi garściami, wystarczy tylko czasem zatrzymać się i dać przeznaczeniu kierować losem. Marta z „Pozwól się uwieść” przechodzi powolną, bolesną metamorfozę od osoby obezwładnionej poczuciem obowiązku i wyrzutami sumienia do silnej kobiety, która w końcu decyduje się podążyć za marzeniami i nie boi się wyzwań, nawet jeśli zakładają kolację z nieznajomym z internetu. W końcu nie żyjemy w czasach, w których samotna kobieta po czterdziestce powinna zamknąć się w domu i czekać na śmierć.
Fabuła książki „Pozwól się uwieść” Anny Karpińskiej to wiele wątków obrazujących przemiany, kolejne etapy dochodzenia do tego, kim się jest. A w skład tego procesu wchodzi podstawianie miski pod łóżko syna, który wrócił z imprezy, zmierzenie się ze związkiem córki z dużo starszym mężczyzną, zaakceptowanie niekomfortowego związku znajomych. Na szczęście Marta daje się uwieść losowi i wygrywa wojną o szczęście. Nie szukajcie ukrytych sensów, nie dopatrujcie się głębi - „Pozwól się uwieść” to nie ten gatunek. Jednak moim zdaniem każdemu należy się chwila cudownego lenistwa z uroczą, naturalną i niesamowicie sympatyczną książką.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Anna Karpińska, „Pozwól się uwieść”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013
Komentarze