„Ciosy słonia” - recenzja

Recenzja książki „Ciosy słonia”.
Życie ma swoje wzloty i upadki. Tragiczne wypadki innych potrafią wpłynąć na własne postrzeganie świata i strefę komfortu. Ciężko jest wtedy funkcjonować, a zmiana otoczenia to najlepsza odskocznia.

Główną bohaterką jest Marta Canavan, której nareszcie zaczyna się układać. Otwiera z koleżanką agencję detektywistyczną i zaczyna wymarzone życie. Do czasu, kiedy to partnerka zostaje postrzelona podczas spotkania z informatorem. Postaci trudno jest się pogodzić z taką sytuacją, obarcza siebie winą. Popada w marazm oraz niemoc. Najprostsze czynności sprawiają jej trudność.

Czy tajemniczy wyjazd do Afryki pomoże kobiecie podnieść się ponownie i znaleźć swoją drogę? Wyprawa będzie niebezpieczna. Kłusownicy są tuż za rogiem, a Marta musi znaleźć matkę. Czy bohaterce uda się osiągnąć cel?

„Afryka dzika...” – to piosenka, która idealnie odnosi się do powieści Bożeny Mazalik. Niebezpieczna, pełna pułapek i dzikich zwierząt. Roślinność jest zabójcza bardziej niż rządowe porachunki. I chyba te cechy najbardziej przyciągają do powieści. Przeczytać w niej można o kuszącej przygodzie, w którą ruszyłaby niejedna osoba. Napięcie jest duże, a stawka wysoka. Wszak podjęcie walki o rodzinę przeważnie nie przychodzi z łatwością.

Marta jest postacią, która przechodzi bardzo dużą przemianę w powieści. Tragiczne wydarzenia sprawiają, że staje się lękliwa i wystraszona. Po tym, jak wyrusza z przyjaciółmi na Czarny Kontynent, nabiera pewności siebie. Odzyskuje hart ducha oraz przypomina sobie jak to jest walczyć o to, na czym jej zależy. Bardzo podoba mi się kreacja postaci. Dawno nie spotkałam się z połączeniem takich cech charakteru z opowiadaną historią. Marta jest twardą kobietą, która po zagubieniu, odnajduje na nowo swoje powołanie. Bohaterka może być inspiracją dla wielu kobiet nieradzących sobie z obecnym stanem ducha. Postacie drugoplanowe są lekkim uzupełnieniem całości. Nie wychodzą na pierwszy plan, ale też ciekawie urozmaicają treść.

Książkę cechuje tajemnica, która ciekawie podsyca ciągle wzrastającą fabułę. Dzieje się tak od samego początku dzieła. Nic nie jest pewne, a zwroty akcji tylko podtrzymują napięcie. Powieść jest z gatunku przygodowo-kryminalnych. Nie brakuje w niej barwnego języka, wulgaryzmów czy też interesującego humoru. Jest również miłości, która momentami rozrzedza gęstą atmosferę i pozwala czytelnikowi na chwilę oddechu, po ciężkich momentach.

Bożena Mazalik piszę w bardzo ciekawy sposób. Język nie jest skomplikowany, ale nie ma też miejsca na infantylność. W prostych słowach potrafi dużo przekazać. Sprawia, że szybko można wciągnąć się w opisywaną historię. Jest to wielki plus, ponieważ tematyka nie należy do najprostszych. Przeplatanie się ciężkich problemów i trywialnych spraw jest ciekawą mieszanką. Autorka opisuje tereny, które sama odwiedziła. Jest fotografką z Czarnego Kontynentu.

Polecam. Pełna napięcia powieść, która przypadnie do gustu najbardziej wybrednym czytelnikom. Bardzo obrazowa historia, w której poruszono wiele ciekawych wątków, np. kłusownictwa. Nie zawsze ci co polują, tego chcą. Często nie mają wyjścia. Mam nadzieję, że będzie kontynuacja, bo dawno nie czytałam tak dobrej, książki przygodowej.

Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)

Bożena Mazalik, Ciosy słonia, Zysk i S-ka, Poznań, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat