Pochłaniająca bez reszty, pełna zwrotów akcji i humorystycznych epizodów powieść bez najmniejszego zastanowienia wpisała się na listę moich bestsellerów i książek godnych polecenia. Utwór to historia o odważnej babeczce Poldi, która nie boi się niczego i która przed niczym się nie cofnie. Detektyw w spódnicy czerpie z życia tyle, ile się da. Nie szczędzi drinków, papierosów ani smakołyków, które przerażają kalorycznością niejedną z nas, a od których na pewno stronią kobietki w wieku Poldi.
Kim właściwie jest tytułowa ciotka? Z pewnością nie jest to nudziara w moherowym berecie z drutami i wełną w dłoniach, nie buja się na wiklinowym fotelu, nie trzyma też kota na plecach nie czekając już na nic z przekonaniu, że wszystko co miało się wydarzyć, ma już za sobą. Poldi to dusza towarzystwa, wzbudzająca zainteresowanie, szacunek i emanująca ciepłem i serdecznością. Lubiana, rozrywkowa i … dociekliwa. Przez tą ostatnią cechę charakteru utwór Maria Giordano nabiera barw i temperamentu sprawiając, że krąg odbiorców książki powiększa się.
Donna Poldina (również nazywana w ten sposób) wyjeżdża w podróż życia. Uwielbiam ten motyw! Zawsze coś się dzieje! Sycylia to rodzinna wyspa jej świętej pamięci męża. W dniu przyjazdu bohaterka nie spodziewa się, co ją czeka. Do pomocy w obejściu zatrudnia Valentina, który ginie w nieznanych okolicznościach napędzając kolejne wydarzenia. Ciotka Poldi stara się rozwikłać zagadkę, poznaje ciekawych ludzi, przeżywa chwile, w których serce zaczyna jej mocniej bić dla pewnego mężczyzny. Na swojej drodze trafia również na … mafię. Jak widzimy – miszmasz zupełny, aczkolwiek wątki płynnie przeplatają się ze sobą tworząc spójną całość. Po przeczytaniu historii nie sposób będzie nie polubić głównej bohaterki. Książka jest lekka do przestudiowania i nie zmusza nas przesadnie do głębszych refleksji. Chwile płyną, ty się relaksujesz – czy nie o to właśnie chodzi?
„Ciotka Poldi i sycylijskie lwy” nie jest pierwszą książką Maria Giordano, po którą miałam przyjemność sięgnąć. Autor jest mi znany i cenię go za różnorodność utworów jakie stworzył na przestrzeni swojej twórczości.
Recenzowana „Ciotka Poldi i sycylijskie lwy” przetłumaczona została przez Agnieszkę Hofmann, o której również miałam przyjemność czytać jakiś czas temu. Jestem niesamowicie zafascynowana tłumaczami książek, gdyż uważam, że każdy tekst jest dla nich nie lada wyzwaniem.
Emilia Sękowska
(emilia.sekowska@dlalejdis.pl)
Giordano Mario, „Ciotka Poldi i sycylijskie lwy”, Wydawnictwo Initium, 2017
Komentarze