„Ciuciubabka” – recenzja

Recenzja książki „Ciuciubabka”.
Podwójny kryzys Europy.

Gangi przestępców w całej Europie werbują żebraków, którzy stają się ich niewolnikami. Biznes kwitnie, bo dochody są spore. Niewłaściwa policji taktyka w śledztwie powoduje, że ginie niewinne dziecko. Dylemat toczy się wokół tego, co jest ważniejsze – postęp na większą skalę, czy śmierć małego chińczyka…

Europol otrzymuje informację o szerzącej się szajce żebraczej oraz o porwaniach dzieci, które nagle ginęły. Podejrzenia wskazują, że „ktoś za tym stoi”. Policja śledzi osoby mające związek ze sprawą, choć udowodnienie im czegokolwiek, nie jest łatwe. Mafia wie, że czuwa nad nimi policja. Każda próba postępu w śledztwie kończy się porażką oraz ginięciem niewinnych.

W Europie następuje kolejne zagrożenie – szantażowanie komisarz UE oraz próba zamachu. By znaleźć winnych, policja też używa szantażu, na jakiś czas ratując Europę przed zamieszkami. Mafia chcąca wpłynąć na politykę naftową, zabija duńskiego profesora z Instytutu Technologicznego, który opracowywał projekt silników przyjaznych dla środowiska silników samochodowych, przyczyniających się do kryzysu koncernów naftowych. Kolejnymi ofiarami stają się francuscy policjanci. Gra toczy się o wielkie pieniądze, a mafia pozbywa się każdej przeszkody.

Jak na klasyczny kryminał skandynawski przystało, w „Ciuciubabce” znajduje się sporo: polityki, ofiar, winnych i niewinnych, bohaterów szlachetnych, a także „czarnych charakterów”. Arne Dahl stworzył świetny klimat w swojej powieści, za sprawą dynamicznej akcji i znakomicie wykreowanych postaci – chociażby niewidomego, utalentowanego muzycznie Roma Mandera Petulengro, który miał białe oczy. Ryzykowne akcje policji przy próbach schwytania bezwzględnej mafii trzymają w napięciu do ostatniej kartki. Jedynym minusem w „Ciuciubabce” są rozbudowane opisy, które często nie wnoszą nic do powieści. Akcja niekiedy staje się chaotyczna i czytelnik może się nieco pogubić.

Najnowsza książka Dahla wywarła na mnie wrażenie mocnym przekazem i pobudzeniem moich szarych komórek. Intrygująca fabuła sprawiła, że czułam się niemalże świadkiem niektórych zdarzeń, za co bardzo cenię autora. Jednak po fenomenie Larssona, chyba żaden kryminał nie spodoba mi się bardziej, niż „Millennium”, który zawsze będzie mi się kojarzył z charakterystycznym klimatem literatury skandynawskiej.

Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)

Arne Dahl, „Ciuciubabka”, wyd. Czarna Owca, Warszawa 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat