Po lekturze najnowszej powieści autora „Dochodzenia” mam mieszane uczucia. Spodziewałam się trzymającego w napięciu kryminału, który ostatecznie okazał się obyczajówką z elementami romansu. Z tego powodu trochę zawiodłam się na Davidzie Hewsonie. I myślę, że nie tylko ja.
Książka ma całkiem mocny początek. Cmentarz, ekshumacja zwłok i kradzież skrzypiec z trumny brzmią intrygująco, nieprawdaż? Wydaje się, że jest to przedsmak świetnej książki. Akcja powoli się rozkręca – jest zagadka i są kolejne trupy – tylko po to, by już po chwili nastąpiła ciągnąca się w nieskończoność pauza. Kompletny bezruch. Bohaterowie rozmawiają o niczym. Odnosi się wrażenie, że dialogi zostały napisane na siłę, a jest z czego ciąć co niepotrzebne, bo książka ma prawie 500 stron.
Bezruch akcji to największa wada „Cmentarza tajemnic”. To niemal zabójstwo dla gatunku jaki ponoć reprezentuje, czyli kryminału. Autor podjął błędną decyzję – zamiast rozbudzić czytelnika, usypia go. Aż trudno przemóc się, by nie rzucić książki w kąt i nie zaprzątać sobie nią głowy.
Efektu „wow” nie wzbudziło we mnie również zastosowanie dwóch czasoprzestrzeni. Hawson ciągnie jednocześnie dwie fabuły. Jedna została osadzona w XVII-wiecznej Wenecji, druga również w tym mieście, ale w czasach teraźniejszych. Opowieść stworzona na potrzeby XVII wieku zupełnie mnie nie wciągnęła, więcej – niemiłosiernie znudziła. Trzeba jednak zauważyć, że autor postarał się – różnicę między współczesnością i kilkoma wiekami wstecz widać już na pierwszy rzut oka. Dystyngowane dialogi, to cecha jednej z czasoprzestrzeni. Czy są ujmujące, to już kwestia gustu.
Tym razem David Hewson nie popisał się. Pewnie, gdybym była przygotowana na powieść obyczajową, moja opinia byłaby mniej surowa. Jednak książka jest przedstawiana jako kryminał. Dlatego nie mogę jej polecić tym, którzy poszukują dobrej pozycji tego gatunku.
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
David Hewson, „Cmentarz tajemnic”, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2014
Komentarze