„Co mówią kości” – recenzja

Recenzja książki „Co mówią kości”.
Pokaż mi swój obojczyk, a powiem, ile masz lat.

Mimo zastrzeżeń, o których pisałam niespełna półtora roku temu, recenzując „Co mówią zwłoki”, nie mogłam odmówić tej pozycji walorów edukacyjnych. Kiedy więc dowiedziałam się o wychodzącej kontynuacji, tym bardziej nie mogłam odpuścić okazji, aby po nią sięgnąć.

Decyzji tej zdecydowanie nie żałuję. „Co mówią kości” dokonuje czegoś, czego w 99,9% przypadków nie są w stanie dokonać twórcy hollywódzkich produkcji - mianowicie sequel okazuje się lepszy od części pierwszej. Oczywiście, moje samouwielbienie nie jest tak wielkie, abym w najśmielszych snach rozważała myśli o tym, że dany autor weźmie sobie moje uwagi do serca, jednak w przypadku literackiej twórczości Sue Black naprawdę można odnieść takie wrażenie. Tym razem wątek filozoficzny praktycznie nie istnieje, a prywatny został okrojony do minimum i pojawia się w sytuacjach ściśle związanych z opisywanymi przypadkami. Nie chcę za dużo zdradzać, ale przyznam szczerze, że jedno z przytoczonych wspomnień wstrząsa mocniej niż kryminalna fikcja.

Największą różnicę robi jednak, moim zdaniem, niemalże podręcznikowe uporządkowanie treści. Książka „przedstawia kolejne części ciała w taki sposób, jak patrzymy na nie my, antropolodzy sądowi” i jest podzielona na trzy działy. Pierwszy odnosi się do głowy i czaszki, z podziałem na twarzo- i mózgoczaszkę. Kolejne sto stron jest poświęcone kościom szkieletu osiowego: kręgosłupowi, klatce piersiowej i gardłu. Ostatni i zarazem najdłuższy rozdział opowiada o kończynach: obręczy kończyny górnej, obręczy miedniczej, kościach długich, dłoniach i stopach. Każdy składa się z wstępu opisującego biologiczne podstawy, a następnie przechodzi do spraw kryminalnych lub ciekawostek z przeszłości ilustrujących na przykładzie, jak dana, zdawałoby się niepozorna kość, okazała się kluczowa w ustaleniu tożsamości ofiary i /lub sprawcy.

Mimo naukowego żargonu lektura nie tylko poszerza naszą wiedzę, ale też dostarcza rozrywki. Możemy dowiedzieć się m.in. skąd wzięło się powiedzenie o byciu jedną nogą w grobie, czy śmierci ze śmiechu polegającej na odpadnięciu odcinanej głowy i dlaczego w Szkocji policja często zawraca ją naukowcom z powodu znajdywanych na plaży płetw foki i niecodziennych breloczków.

„Co mówią kości” przekonuje dobitnie, że ludzkie ciało i to, co po nim pozostanie, jest fascynujące, a jego składowe „nie kłamią, czasem jednak potrzeba specjalisty, by wydobyć z nich zeznanie. Bywa, że musi się on zająć nawet paznokciami u nóg.”. Jeśli więc ciekawi was anatomia i zawodowe osiągnięcia uznanej antropolożki sądowej, nie musicie kopać, wróć, szukać dalej.

Izabela Fidut
(izabela.fidut@dlalejdis.pl)

„Co mówią kości”, Sue Black, Wydawnictwo Feeria Science, Łódź, 2021 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat