Jennifer Wright może sprawdzić, co by było gdyby i dzięki temu odważy się podjąć trudną decyzję.
Jennifer Wright jest typową kobietą, dzielącą włos na czworo i nieustannie zastanawiającą się, co by było gdyby. No, może nie taką do końca typową – w końcu nie każdy ma możliwość, leżąc w śpiączce na skutek paskudnego wypadku samochodowego, zobaczyć różne warianty swojego życia, zależne od podjętych decyzji. Podczas pobytu w szpitalu kobiecie wizualizują się trzy tunele – do każdego z nich może wirtualnie przejść tylko na ograniczony czas, każdy odpowiada jednemu mężczyźnie z jej przeszłości.
Pierwszy przenosi ją do gorącego lata 1994r., na grecką wyspę, na której poznała Aidana – przystojnego lekkoducha, który częstował ją ecstasy, a od którego pocałunków miękły Jen kolana. Razem z Aidanem pojawiła się wizja porzucenia zaplanowanego, poukładanego życia i spontanicznego wyjazdu do Australii. Wizja kusząca, ale w tunelu czekał na Jennifer obraz, którego się nie spodziewała – wyjazd, który miał być spełnieniem marzeń, okazałby się – oględnie mówiąc – inny, niż oczekiwała.
Drugi tunel przywołuje historię Tima, bogatego chłopaka z uniwersytetu, który więcej czasu poświęcał planowaniu inwestycji i rozwijaniu firmy, niż swojej dziewczynie. Z nim na Jennifer czekałaby świetlana przyszłość – ale czy aby na pewno życie samotnej żony-dekoracji w luksusowym domu byłoby takie wspaniałe? W kolejnym tunelu czekał na nią Steve, hydraulik, z którym życie może by było normalne, ale zdecydowanie w cieniu jego matki… Rzeczywistość z Maxem, zapracowanym mężem, może nie jest bajkowa, ale czy warto byłoby zaryzykować wszystko dla wytworu wyobraźni? Jennifer Wright będzie musiała podjąć trudna decyzję.
Jemma Forte w swojej powieści „Co by było gdyby?” sprytnie przeplata wątki i miesza czasem akcji, tworząc uroczą historię rozgrywającą się na wielu płaszczyznach. Co prawda żonglowanie teraźniejszością i różnymi momentami z przeszłości może chwilami powodować poczucie zagubienia w fabule, ale sam zabieg jest interesujący i urozmaica w zasadzie dość prosty pomysł na powieść. Książka okrzyknięta została mianem komedii romantycznej i tutaj muszę dorzucić swoje pięć groszy. O ile wątki romantyczne oczywiście są nakreślone – w końcu bohaterka rozważa swoich 5 związków, ale nie pamiętam, żebym chociaż raz w czasie lektury się uśmiechnęła. Komedia to to na pewno nie jest, ale przyjemna lektura na leniwe popołudnie – nie specjalnie wymagająca, ale też nie płytka i nudna. Pozwala dojść do bardzo racjonalnego wniosku – każda decyzja i każde wydarzenie naszego życia kształtuje osobę, którą jesteśmy.
Ewa Mędrzecka
(ewa.medrzecka@dlalejdis.pl)
Jemma Forte, Co by było gdyby? Prószyński i S-ka, Warszawa 2015
Komentarze