Co nas podnieca, co nas wykańcza

Recenzja Małe sprzątanko
Świat pornobiznesu, dla większości z nas, nie jest raczej tematem codziennych rozmów.  Zdarza się jednak, że pada skądś pytanie jak „to” jest produkowane. Rutyna, pot i łzy – tak wielu z wykonawców określa swoje zaangażowanie w tą pracę. Co dzieje się zatem gdy podejrzewa się, że w filmie tego typu nagrano prawdziwe morderstwo?


Taki w zasadzie jest punkt wyjścia dla powieści Reginalda Hilla „Małe sprzątanko”. Policjant z komisariatu w Yorkshire, komisarz Pascoe, właściwie przez przypadek zaczyna zajmować się sprawą. Znajomy dentysta po wykonanym borowaniu zęba, prosi o chwilę rozmowy. Ma podejrzenie, że scena morderstwa z widzianego dzień wcześniej filmu porno, była prawdziwa. Kto jak kto, ale on umie rozpoznać czy po uderzeniu w twarz ze szczęki pięknej, nagiej dziewczyny wypadają prawdziwe, czy sztuczne zęby. Między innymi z tego powodu wydaje mu się, że dalsza scena śmierci nie była raczej udawana. Pascoe, zmęczony trochę życiem i podejrzewający się o pierwsze wrzody żołądka policjant, nie do końca ma ochotę zająć się tą sprawą. Oznacza to potraktowanie Shortera w kategorii już nie znajomych, a świadków. Zaczyna jednak drążyć ten temat i udaje się do lokalnego klubu, gdzie wyświetla się filmy tego typu. A kiedy klub zostaje zdemolowany i podpalony, Pascoe musi  zająć się na poważnie sprawą…

Akcja powieści dzieje się w latach 70. w Anglii. Nie stanowi to jednak mankamentu, nawet jeśli czytamy ją blisko trzydzieści lat później. Powód śledztwa, jak i liczna galeria postaci są na tyle interesujące, że książkę czyta się z przyjemnością. Nie jestem wielką fanką kryminałów ale zawsze zastanawia mnie, w jaki sposób pisarze tworzą całe sekwencje zagadek prowadzące powoli do celu. Hill, muszę przyznać jest w tym bardzo dobry. W „Małym sprzątanku” na każdej kartce tłoczą się kolejne fakty, a coraz to nowi bohaterowie ujawniają swoje całkiem inne oblicza. To spowodowało, że po pierwszym przeczytaniu niby znałam już rozwiązanie sprawy, ale nadal miałam wrażenie, że tkwię gdzieś w połowie gąszczu wydarzeń. Tak więc wróciłam do początku i ponownie starałam się wyłapać wszystkie aspekty okoliczności...

Na podstawie tej i innych książek Hilla stacja BBC wyprodukowała serial, gdzie głównymi bohaterami są właśnie Dalziel i Pascoe. Szczególną popularnością cieszą się odcinki tworzone od lat 90. Dotychczas zrealizowano już ponad 12 sezonów. Jeżeli jesteśmy więc zainteresowani przeczytaniem dobrego klasycznego kryminału, warto kupić książkę. Poza następującymi po sobie zaskakującymi wydarzeniami, możemy dobrze poznać klimat panujący wówczas i wśród klasy robotniczej, i między emancypującymi się zawodowo kobietami. A policjanci, prawie na całym świecie, są często tak samo zmęczeni swoją pracą. I tak samo trudno jest im się z nią rozstać.

Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)

Reginald Hill „Dlaziel i Pascoe. Małe sprzątanko” , Nowa Proza, Warszawa 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat