Co się stało z moim ojcem?

Recenzja książki „Prawo krwi”.
Tess Gerritsen nie zaskakuje.

„Prawo krwi” to odbicie wszystkich wcześniejszych, co dla wielu może być źródłem krytyki, ale dla pozostałych dowodem, że ich ulubiona pisarka, znowu stanęła na wysokości zadania.

Willy to młoda kobieta, która w dzieciństwie straciła ojca. Amerykański pilot, jak twierdzą jego dowódcy, zginął w czasie wykonywania rozkazów. Nikt jednak nie odnalazł jego szczątków w wietnamskiej dżungli, a jedyny świadek katastrofy, popełnił samobójstwo. Willy, na prośbę swej umierającej matki, postanawia odkryć prawdę sprzed dwudziestu lat i wyrusza do Azji. Otrzymuje nieocenioną pomoc od amerykańskiego antropologa, który pracuje na zlecenie armii. Ktoś jednak nie chce, by prawda ujrzała światło dzienne i wysyła zawodowego mordercę…

No cóż, fabuła książki jak zwykle nie zaskakuje. Nie zaskakuje nas też, kim są bohaterowie „Prawa krwi”. Młoda, atrakcyjna, oraz zadziorna 30-letnia kobieta oraz niewiele od niej starszy, przystojny mężczyzna stanowią duet doskonały, wykorzystywany przez autorkę w każdej książce. Zestaw idealny, bo lubimy czytać o przygodach postaci pięknych, zaradnych, ociekających seksapilem oraz marzymy, by choć raz w życiu poczuć taką „chemię” do nowo poznanej osoby.

Ogromnym plusem twórczości pisarki, jak zawsze powtarzam, jest fakt, że Tess Gerritsen, potrafi uchwycić właściwą proporcję, pomiędzy romansem a kryminałem. Jej powieści nie stanowią taniego romansidła, pozbawionego wszelkich walorów intelektualnych. Jest tu co prawda schematycznie zaprogramowany romans głównych bohaterów, ale nie jesteśmy bombardowani ckliwymi opisami oraz porażającymi kiczem dialogami. Uczucie, które wiąże czołowe postaci książki, potraktowane jest jako jeden z wątków, a nie temat nadrzędny.

Poza tym, Tess Gerritsen nie pozwala nam na znużenie, gdyż priorytetem dla niej jest wartka akcja, nieprzewidywalna, pełna nieoczekiwanych zwrotów, pościgów, strzelania oraz ucieczek. Gdy dodamy do tego bardzo przystępny język, niekoniecznie skierowany jedynie do kobiet, to uzyskamy powieść, która ma prawo odnieść sukces. Owiane tajemnicą działania CIA, kulisy wojny z Wietnamem, losy weteranów, ale również łapiące za serce poszukiwania ojca oraz narodziny nowej miłości, tworzą razem mieszkankę, może nie wybuchową, ale z pewnością intrygującą.

Twórczość Gerritsen ma rzesze wielbicieli na całym świecie. Wynika to z prostej przyczyny, albo się lubi kryminały z nieodzownym romansem, albo nie. Jeżeli tak, to autorka „Prawa krwi” jest ich królową.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Tess Gerritsen, „Prawo krwi”, MIRA/Harlequin, Warszawa 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat