„Co za szycie!” – recenzja

Recenzja książki „Co za szycie!”.
Zawsze chciałam sobie coś uszyć. Jakąś fajną bluzkę, albo bardziej oryginalną, niż to może być możliwe spódnicę.

I tak o to - jak to bywa, na planach się skończyło. Właściwie to na marzeniach, bo gdy do planu chciałam przejść, nagle stawał przede mną mur. Dlaczego? Nie wiedziałam jak mam zacząć. Minęło trochę czasu, temat poszedł w zapomnienie i nagle pojawiła się ona, książka Anny Maksymiuk-Szymańskiej „Co za szycie!”.

Przede wszystkim, co ważne, bardzo czytelna. Bez wątpienia jest to kwestia kluczowa. Cała lektura została podzielona na osiem rozdziałów. Początek podróży rozpoczyna, mogło by się wydawać, tak prozaiczna sprawa jak wybór odpowiedniej maszyny, a kończy część pt.: „Inspiracje”; ten rozdział zdaje się być studnią bez dna, jednocześnie będąc początkiem szyciowej drogi czytelnika.

Oprócz tego, autorka zamieszcza słowniczek wyjaśniając w nim większość przydatnej terminologii w dziedzinie szycia. Plisa, stopniowanie, wdawanie, to tylko niektóre z nich. Koniec książki natomiast skrywa płytę DVD, na której znajdują się filmiki instruktażowe, pomagające i pokazujące poruszane zagadnienia krok po kroku. Co ciekawe, autorka to również twórczymi popularnego bloga o tym samym tytule, dlatego dziedzina, którą zajęła się w książce, nie jest dla niej obca i wybrana na zasadzie przypadku.

"Co za szycie!" to również mnóstwo zdjęć - nie tylko potrzebnych narzędzi, ale co ważne wykrojów, czy wyglądu tego co szyjemy na każdym etapie, w drodze do finalnego efektu. W lekturze nie ma przedstawionej metody szycia każdej części garderoby od skarpetki po suknię balową. Jednak zawarte w niej wykroje są na tyle uniwersalne, iż możemy z nich uszyć podstawowe wyposażenie swojej szafy. Bluzki, bluzy spódnice z koła - łatwe w wykonaniu, a wciąż pięknie się prezentujące.

To początek drogi, reszta zależy od tego czy odbiorca chce więcej. Aby czytelnikom było jeszcze łatwiej autorka przy każdym nowym elemencie odzieży, który wprowadza, "przypina", małą metryczkę: co jest potrzebne, jaki rodzaj materiału wybrać, jaka nić czy igła będzie najodpowiedniejsza.

Książka nie jest gotowym przepisem na to jak świetnie szyć, nie jest również poradnikiem i nie daje odpowiedzi, ani rozwiązania na to co zrobić, gdy kupon materiału zostanie zmarnowany. Nie daje takich rozwiązań, ponieważ "Co za szycie!" pokazuje jak szyć, dając wskazówki w doborze maszyny czy odpowiedniego materiału na spódnicę. Co wydarzy się dalej, zależy od tego ile zrozumienia damy tej dziedzinie sztuki od siebie i tego, jak wykorzystamy zaprezentowany nam materiał.

Katarzyna Prędotka
(katarzyna.predotka@dlalejdis.pl)

Anna Maksymiuk – Szymańska, „Co za szycie!”, Helion 2015



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat