Addi i Eva to dwie dusze mieszkające w jednym ciele. W ich świecie, już dawno, powinno zdarzyć się ustalenie-czyli zachowanie dominującej osobowości i zniknięcie drugiej. Niestety dziewczynki nadal pozostały w jednym ciele i w większości spraw mają inne zdanie. Udają przed wszystkimi, że nie różnią się od innych i dlatego codziennie kontrolę sprawuje Adii, podczas gdy Eva cicho wypowiada swoje opinie. Niedługo dziewczynki poznają Hall, która zmaga się z podobnymi problemami.
Pomysł fabuły wydaje się być unikatowy, posiadanie drugiej osoby, która zawsze będzie blisko Ciebie, to marzenie każdego. Okładka też jest skonstruowana w ten sposób, na niej są dwie dziewczyny, niczym bliźniaczki, tylko druga znajduje się za szybą, jakby była uwięziona. To jakby młodzieżowa schizofrenia.
Kat Zhang debiutuje powieścią „Co ze mnie zostało”, jest to pierwszy tom Trylogii „Kroniki Hybryd”. Oprócz zarysu fabuły wydaje się ciekawą pozycją do przeczytania że względu na pozytywne komentarze przedpremierowe. Niestety tylko to jest pozytywne. Oprócz tego, że jest wiele pozycji młodzieżowych znajdujących się na pograniczu rzeczywistości i fikcji na wiele lepszym poziomie, najważniejsze jest chyba to, że książka jest po prostu mało ciekawa. Trudno przebrnąć przez pierwsze rozdziały, bo nie ma tego elementu elektryzującego czytelnika. Całość opiera się na przepychankach Adii i Evy czy pójść w prawo czy w lewo szkolnym korytarzem. Nie ma obiecanego uduchowienia ani poszukiwań tożsamości tak szumnie zapowiadanych w celu reklamy. Po raz kolejny sprawdza się prawda, że dobra literatura nie potrzebuje reklamy. Debiut, moim zdaniem nieudany, a to dopiero początek trylogii, aż strach domyślać się co będzie w drugim tomie. Szkoda, bo przy tak dobrym pomyśle mógł być to naprawdę dobry rozdział w literaturze dla młodzieży. Zdecydowane rozczarowanie. Nie polecam, chyba że brakuje środków nasennych.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Kat Zhang, Co ze mnie zostało, Słupsk, Wydawnictwo Papierowy Księżyc, 2015
Komentarze