Coco Chanel, bez wątpienia, można określić mianem celebrytki. Biografia autorstwa Justine Picardie ukazuje nam blaski i cienie jej drogi ku najwyższym modowym szczytom. Wnikliwie przedstawione kolejne etapy życia Gabrielle (prawdziwe imię Coco) pozwalają nam poznać ewolucję Chanel od ubogiej sierotki do ikony stylu. I warto sięgnąć po książkę, by przekonać się, że sława, która dopadła Coco nie przyszła znikąd, ale była efektem ciężkiej pracy i wbrew założeniom, wcale nie lekkiego życia.
Picardie dała z siebie naprawdę dużo, by jak najrzetelniej zobrazować żywot Coco Chanel. Poznajemy ją na różnych etapach jej życia, które notorycznie ubarwiała wedle własnych upodobań. Jej przeszłość stanowi niewyjaśnioną, pilnie strzeżoną tajemnicę, która ewoluowała w opowieściach projektantki zależnie od osoby, z którą rozmawiała. Mimowolnie stała się bohaterką bajki tworzonej na własne potrzeby.
Z biografii Picardie wyłania się obraz Coco jako kobiety biznesu, upartej perfekcjonistki śmiało dążącej do celu. Ale jej życie, choć początkowo może nam się jawić jako piękna bajka, wcale takie nie było. Mimo że Coco miała wszystko: sławę, pieniądze, kochanków, w gruncie rzeczy była jednak bardzo samotna. A samotności tej nie zdołali zagłuszyć ani kolejni mężczyźni, ani tłum wiernych klientek, ani cały światek, w którym się obracała. Co prawda na sporej ilości zdjęć (które niewątpliwie wzbogaciły biografię) nie odnajdziemy ani grama smutku na twarzy Chanel, to już sama lektura dostarczy nam sporych emocji.
Jeśli Coco Chanel kojarzy się nam wyłącznie z „małą czarną” i zmysłowymi perfumami, w których sypiała Marylin Monroe, to lektura jej biografii powinna być obowiązkiem. A zapewniam, że podróż przez życie Coco to nie spacerek po uroczych zakątkach Paryża, ale wyprawa w świat pełen perfidnych intryg, romansów i układów, w którym, żeby przetrwać, trzeba być niezwykle czujnym.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Justine Picardie, „Coco Chanel. Legenda i życie”, Rebis 2011
Komentarze