Poezja nie jest więc przepustką do lepszych zarobków czy dobrych wakacji na Majorce. Może za to przemawiać w imieniu twórcy. O historii, codzienności, narodowości takiej lub innej. Każdy temat jest dobry, by napisać o nim wiersz. Aleksander Rozenfeld w swoim nowym (i trzydziestym z kolei!) tomiku „Opowieści lasku żydowskiego” mówi o wielu rzeczach. O tym, jak to jest być Żydem urodzonym w czasie II wojny światowej. Nosić całe życie na swoich barkach piętno Zagłady. Śnić o duchach zagazowanych krewnych jak i obcych. Przypominać sobie i doświadczać przez wszystkie lata życia bycia polskim Żydem lub żydowskim Polakiem. Wbrew pozorom, nie da się, o tym łatwo zapomnieć. Zawsze znajdzie się ktoś, kto o tym przypomni. Nawet czasem, jak chce się odrzucić i zapomnieć, co było, kim się było, jest lub nie jest - czuje się jednak potem wręcz obowiązek, by na nowo innym przypomnieć. Lub chociaż spróbować wytłumaczyć, jak to jest żyć z takim brzemieniem we współczesnej Polsce.
Wiersze z tomiku „Opowieści lasku żydowskiego” choć prawie wszystkie skupione wokół jednego motywu przewodniego, pokazują także inną wrażliwość autora. Tęsknotę za matką, lęk przed śmiercią, pytają również o sens życia i pisania wierszy. Ta poezja nie jest zbudowana na abstrakcyjnych metaforach czy słownych neologizmach. Częściej przypomina trafnie ujęte potoczne wypowiedzi, których dzięki talentowi zamieniają się w poetyckie historie. Autor „Opowieści lasku żydowskiego” ma bogaty życiorys własny jak i rodziny, której losy wplecione są w przedwojenną i wojenną historię. Jeśli czytelnik zechce się z nimi osobno zapoznać, pozwoli mu to na poznanie wartości tworzących osobowość artysty. Być może nie wszystkich na co dzień frapują losy polskich Żydów w ostatnim stuleciu. Jeśli jednak ktoś się nad tym nieraz zastanawia, warto sięgnąć po ten tomik, by przeczytać, co sądzi na ten temat Żyd z Polski.
Agnieszka Pater
(agnieszka.pater@dlalejdis.pl)
Aleksander Rozenfeld „Opowieści lasku żydowskiego” , Zysk i S-ka 2012
Komentarze