„Córka cieni. Obce matki” – recenzja

Recenzja książki „Córka cieni. Obce matki”.
Adam w towarzystwie Toffi kontynuuje poszukiwania Juliany. Czy uda mu się poznać dalsze losy postaci z pamiętnika?

Adam, obecnie świeżo upieczony absolwent, od kilku miesięcy nie sięgał po pamiętnik Magdaleny, który swego czasu tak go pochłonął. Jednak zapiski z dziennika wciąż do niego wracają. Zakończone niepowodzeniem poszukiwania Juliany z pierwszego tomu uniemożliwiły mu dołączenie do pracy dyplomowej historii, w której prawie się zatracił. Losy kobiety mogłyby jednak z powodzeniem posłużyć do napisania osobnego tekstu, co staje się dla niego dodatkową motywacją do kontynuowania działań. Toffi, która zagorzale wspierała go w próbach dotarcia do tytułowej „Córki cieni”, wyjawia mu powody zainteresowania się tym tematem. Jakie relacje łączą Toffi z Julianą?

Znacząca część książki osadzona jest wokół kolejnych etapów pokonywanych przez Adama i Toffi w poszukiwaniu Juliany. Tu i ówdzie natykają się oni na dziwnie nieprzypadkowe zbiegi okoliczności, łączą pewne wskazówki, które w końcu doprowadzają ich do zaginionej kobiety. Ich wspólnym celem jest jej odnalezienie, jednak czy powody podjęcia tych działań mają identyczne? Już od pierwszego spotkania z Julianą Adam utwierdza się w przekonaniu, że jest ona niezwykłą osobą. Czy kobieta opowie mu swe losy, które tak bardzo młody mężczyzna pragnie poznać?

Autorka, podobnie jak w pierwszym tomie, umiejętnie przeplata teraźniejszość z przeszłością. Nie da się odczuć, że czasom współczesnym pisarka poświęciła mniej uwagi, niż tym, w których Juliana przeżywała swoją młodość. Zarówno Adam i Toffi, jak i poszukiwana kobieta są spójnie prowadzonymi przez karty powieści postaciami, którymi rządzą emocje i pragnienia. Uważam, że niezmiernie ważne dla sukcesu książki jest właśnie to, że żaden z bohaterów nie jest płaski czy potraktowany po macoszemu. Ewa Cielesz rozumie doskonale, co to jest harmonia.

Warto poświęcić kilka słów na przeszłość, do której stara się sięgnąć przy pomocy Juliany Adam. Jest to powojenna Polska, w której dostosowujący się do życia bez walki mieszkańcy muszą zmagać się z nowymi problemami. Inna rzeczywistość nie okazuje się wcale prosta. Jak w tych realiach radzi sobie Juliana? I czy wiedza o ziołach, którą wpoiła jej matka, okaże się przydatna w życiu codziennym?

Drugi tom „Córki cieni” nie tylko chciałam przeczytać jak najszybciej, ale wręcz musiałam. Zachęcona moimi rekomendacjami po pierwszą część sięgnęła moja mama i po skończeniu ustawiła się w kolejce po kolejną. Choć najpierw seria ta miała być prezentem gwiazdkowym, to stała się rodzinnym sposobem na relaks. Zainteresowanie osób z różnych pokoleń może świadczyć o tym, że trylogia będzie odpowiednią lekturą dla szerokiego grona czytelników.

Katarzyna Kolibabska
(katarzyna.kolibabska@dlalejdis.pl)

Ewa Cielesz, „Córka cieni. Obce matki (tom 2)”, Axis Mundi, 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat