Honore de Balzac uważany jest za znawcę kobiecej duszy. O płci pięknej pisał często, podkreślając jej wady i zalety. Prawda, kłamstwo, wielkość i małostkowość są wpisane w naturę każdego człowieka, ale Balzac poddał analizie kobiecą część społeczeństwa i udało mu się to wyjątkowo dobrze. Czytając „Córkę Ewy” natkniemy się na wiele odwołań do twórczości Moliera, Byrona czy postaci stworzonych przez samego Balzaca. Nawet tytuł nawiązuje do motywów biblijnych, podkreślając fakt, że każda kobieta jest potomkinią biblijnej Ewy. Nie może zatem dziwić, że znajomość klasyki literatury ułatwi czytelnikowi lekturę i pozwoli na głębsze zrozumienie sensu książki Balzaca.
Główna bohaterka – hrabina Maria de Vandenesse jest kobietą wychowaną, by być idealną, nieskazitelną żoną. Jej życie jest wygodne, pozbawione jakichkolwiek większych emocjonalnych zawirowań. Z tego powodu z łatwością daje się wmanewrować w romans z artystą dramatopisarzem. Raul Natan wcale nie wzbrania się przed wejściem w ten niejednoznaczny moralnie układ. Balzac nie skupia się jednak tylko na sferze uczuciowej. Dostajemy sporą dawkę rozgrywek politycznych i wzajemnych powiązań ekonomiczno – towarzyskich, by w końcu zauważyć, że głównymi bohaterami na scenie stają się weksle zastawne.
„Córka Ewy”, mimo niewielkiej objętości, nie jest lekką lekturą. Zasiadając do jej czytania po męczącym dniu możemy mieć trudności ze zrozumieniem kolejnych stron tekstu, zwłaszcza że Balzac stawia raczej na opisy, pozostawiając w cieniu dialogi. Hrabina Maria de Vandenesse, Raul Natan, hrabia Feliks de Vandenesse tworzą nietypowy trójkąt miłosny i choć twórczość Balzaca wymaga od czytelnika skupienia i wytrwałości, to warto spróbować, a być może zakochamy się w jego powieściach.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Honore de Balzac, „Córka Ewy” , Kraków, Wydawnictwo MG, 2018
Komentarze