„Córka kota Salomona. Kotka, która leczy serca” – recenzja

Recenzja książki „Córka kota Salomona. Kotka, która leczy serca”.
Książka, której narratorem jest… mały kotek. Każdy potrzebuje czasem odrealnienia : )

Jeśli ktoś poznał i polubił poprzednią powieść Sheili Jeffries o kocie Salomonie, który leczył dusze, z pewnością powinien sięgnąć po kontynuację i poznać historię „Córki kota Salomona – kotki, która leczy serca”.

Wydawnictwo Amber ma w swojej ofercie książki dla prawdziwych kociarzy. Kuszą przesłodkimi okładkami, z których wpatrują się w czytelnika złote, okrągłe ślepia kotów. Uroku dopełniają chwytające za serce podtytuły: „Kotka, która leczy serca”, „Kot, który leczył dusze” bądź „naprawia życie ludzi”. Która „kocia mama” by tego nie kupiła? Jako opiekunka dwóch pięknych kotek, które dzień w dzień poprawiają mi humor, również dałam się skusić!

Książka zaskakująca właściwie pod każdym kontekstem i na pewno skierowana do ściśle określonego grona odbiorców. Ktoś może powiedzieć, że przedstawiony w niej koci świat, ten ziemski i pozaziemski, jest bzdurny i chory, a autorka to jakaś kocia fanatyczka wierząca w tajemne siły zwierząt. Sama na wstępie nie potrafiłam przystać na myślenie o kotce jako o magicznej istocie, którą niewątpliwie jest narratorka Tallulah. Urocza kocia duszyczka (tak, właśnie dusza), przebywająca w kocich zaświatach, zostaje zesłana na ziemię, aby przejąć rolę kota domowego, który ratuje życie, wyciąga z depresji i bardzo, bardzo kocha „swojego” człowieka. Tym człowiekiem jest nastoletnia TammyLee, która ukrywa swoją ciążę i porzuca nowonarodzone dziecko ze strachu przed opinią rodziców i ogólnym poczuciem bezsensu istnienia.

W tym momencie do akcji wkracza kotka Tallulah. W ludzkim rozumowaniu ona jedynie ciągle mruczy, domaga się pieszczot i uwielbia przebywać z TammyLee. Jednak w kocim rozumowaniu (czyli w rozumowaniu narratora) kicia wspierana jest przez swojego anioła, który zapewnia ją, że ma do wykonania bardzo ważną misję związaną ze swoją opiekunką. Oprócz tego kotka telepatycznie przekazuje informacje i przechodzi na drugą stronę tęczy. Tylko od czytelnika zależy, czy będzie potrafił wrzucić na luz i zaakceptować koci szósty zmysł, czy raczej zirytuje go świat stworzony przez niewątpliwie bujną wyobraźnię Sheili Jeffries.

Konstrukcja fabuły pozostawia wiele do życzenia – akcja jest bardzo przewidywalna, a wydarzenia opisane dość chaotycznie. Niemniej jednak tytułowa kotka jest urocza i chyba przede wszystkim o to chodzi, aby wraz za bohaterką książki, TammyLee, powtórzyć: „Jaki magiczny kot!”

Myślę, że autorka znalazła swoją niszę odbiorców. Jest to książka dla kociarzy. Wydaje mi się, że tylko i wyłącznie dla kociarzy – na pewno im się spodoba. Pozostali mogą czuć przesyt.

Hanna Kwaśna
(hanna.kwasna@dlalejdis.pl)

Sheila Jeffries „Córka kota Salomona. Kotka, która leczy serca”, Wydawnictwo Amber, 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat