Nina to 13-latka, którą ktoś tuż po urodzeniu podrzucił do sierocińca św. Hildegardy na Wyspie Księżniczki Kamili. Niezaprzeczalnie dzięki swojej urodzie wyróżnia się spośród tłumu innych dzieci, a nie jest to jedyna rzecz, która jest w niej wyjątkowa. Zapatrzone za okno spojrzenie, rozmowy z kwiatami, wymyślone wróżki – to wszystko sprawia, że dziewczynka uważana jest za dziwną, co nie przysparza jej popularności. Gdy tuż po 13-tych urodzinach Niny dochodzi do dziwnego wypadku, a nienawidząca jej opiekunka nagle zmienia swoje podejście i wyjeżdża – dziewczynka jest już pewna, że coś z nią nie tak. Okazuje się jednak, że odlot na miotle wraz z zaskoczoną przyjaciółką Angeliką to dopiero początek jej przygód – i problemów…
Przyznam szczerze, że w połowie pierwszego rozdziału miałam ochotę przerwać lekturę i już do niej nie wracać. Choć bohaterka jest bardzo wyrazista, to jednak cała akcja była budowana niezgrabnie, z wieloma niepotrzebnymi szczegółami, które wcale nie wpływały na jej odbiór. Czułam, jakby książkę napisało po prostu dziecko, bo i ja sama pisałam podobnie w wieku 14 lat. Nie myliłam się – Ulexia Faust to bowiem pseudonim 15-letniej obecnie dziewczynki, której zainteresowanie łączy literaturę, pisanie oraz wszelkie mitologiczne istoty. To odkrycie sprawiło, że podeszłam do książki nieco inaczej, ale nadal pozostawał we mnie niewielki dyskomfort, szczególnie obecny podczas dłuższych okresów z książką.
„Córka ognia i krwi” to zdecydowanie – przynajmniej w moim odczuciu – dopiero pierwsza część całej serii. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że w istocie nie dowiadujemy się, kim jest właściwie Nina, choć poznajemy wiele osób, które to wiedzą. Z jednej strony buduje to napięcie i rozwija apetyt na kolejną część; z drugiej – zniechęca, zwłaszcza dla osoby, której trudno było przebrnąć przez sposób przedstawiania czytelnikowi świata. Trudno powiedzieć, czy sięgnę po kolejny tom, jeśli takowy powstanie – i czy w ogóle ten drugi tom będzie, czy też pozostaniemy nienasyceni po blisko 350-stronicowej lekturze.
Książkę Ulexii Faust mogę z pewnością polecić osobom, które lubią legendarne postaci i trochę historycznych wątków. Stanowi ona niewielką podróż po świecie do spółki z wampirami i czarownicami, między innymi znaną z innych opowieści Morganą. Z drugiej strony czuję się w obowiązku ostrzec osoby, które oczekują dobrej kreacji świata – jest tu trochę chaosu, a postaci, z którymi mamy okazję się spotkać, są zwykle dość powierzchowne i łatwo jest przejrzeć ich zamiary. Niemniej, „Córka ognia i krwi” z pewnością sprawdzi się jako lektura dla nastolatków, a nawet dla ludzi dorosłych, poszukujących lekkiej książki na nudny, zimowy wieczór.
Paulina Dudek
(paulina.dudek@dlalejdis.pl)
Ulexia Faust, „Córka ognia i krwi”, Gdynia, Novae Res, 2014
Komentarze