„Córki Wawelu” - recenzja

Recenzja książki „Córki Wawelu”.
Swego czasu Anna Brzezińska była jednym z gorętszych nazwisk polskiej fantastyki, a jej saga o zbóju Twardokęsku...

czy też opowieści o wiedźmie Jagódce, były na półce każdego szanującego się czytelnika tego gatunku.

Niestety, autorka zamilkła na długo, każąc nam czekać na  kolejną książkę i od razu trzeba tutaj zaznaczyć, że „Córki Wawelu” fantastyką nie są, chociaż elementy nadprzyrodzone goszczą licznie na kolejnych stronach opowieści o królewnach i karlicy.

Opowieść zaczyna się od narodzin karlicy Dosi, która przedziwnym zrządzeniem losu trafia na królewski dwór, stając się wiernym sługą, przyjacielem i przede wszystkim opiekunką Zofii, Anny i Katarzyny. Autorka, dzięki wprowadzeniu postaci z różnych sfer społecznych, ma doskonały pretekst do opowiadania, jak wyglądało życie różnych warstw średniowiecznego społeczeństwa, koncentrując się na doli i niedoli kobiet tego okresu.

Historia skupia się pozornie na trzech córkach Bony i Zygmunta Starego, lecz naprawdę głównym bohaterem jest średniowiecze w całej swojej okazałości. Losy królewskich córek oraz służącej im Dosi stanowią doskonałe tło do snucia opowieści o tej pełnej sprzeczności epoce. Brzezińska jako mediewistka doskonale zna realia, w których osadziła swoją historię, co pozwala jej bez wysiłku prowadzić czytelnika przez swoje monumentalne dzieło.

Trudno jednoznacznie określić gatunek, do jakiego przynależą „Córki…”: wszechwiedzący narrator o współczesnej świadomości opowiada w sposób niechronologiczny dzieje Jagiellonów, by za chwilkę oddać głos swojej fikcyjnej bohaterce,  a całość zwieńczyć przytaczaniem suchych faktów w postaci liczb. Na szczęście pióro Brzezińskiej potrafi sprostać takiemu karkołomnemu połączeniu i po chwilowej dezorientacji, czytelnik daje się porwać opowieści.

Nagromadzenie faktów i ich przystępna forma podawcza to zaledwie jedna z zalet opowieści o jagiellońskich królewnach. Długo by wyliczać kolejne: umiejętne budowanie nastroju, fascynujące połączenie realizmu z elementami nadprzyrodzonymi, stworzenie kilkudziesięciu pełnowymiarowych i wiarygodnych bohaterów, fantastyczne splecenie faktów historycznych z tworami własnej- niezwykle bogatej - wyobraźni,  niezwykła precyzja w opanowaniu ogromu materiału, w dodatku opowiadanego z wielu perspektyw i bez chronologii.

Anna Brzezińska, z racji podjętej tematyki, zapewne doczeka się licznych porównań do Philippy Gregory, ale koniecznie trzeba podkreślić, że twórczość obu pisarek diametralnie się różni, poza jednym: oddawaniem głosu milczącym dotąd uczestniczkom historycznych wydarzeń. Na kartach książek tych autorek ożywają pomnikowe i bezbarwne dotąd- w odbiorze zwykłego zjadacza chleba- postacie królowych, księżniczek i zwykłych kobiet, stając się zapadającymi w pamięć, pełnowymiarowymi protagonistkami.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Anna Brzezińska, „Córki Wawelu. Opowieść o jagiellońskich królewnach.”, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2017 r.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat