„Córy ziemi” - recenzja

Recenzja książki „Córy ziemi”.
Tajemnicza klątwa, siostry połączone przekleństwem ciążącym na rodzinie, duszny i mroczny klimat XIX – wiecznej Hiszpanii, pełnej zabobonów i przesądów. „Córy ziemi” zapowiadają nieszablonową lekturę.

AlaitzLeceaga stworzyła wciągającą opowieść, w której oddaje głos trzem nieszablonowym bohaterkom. Rudowłose siostry z rodu Veltrán-Belasco, mieszkanki podupadłego majątku Las Urracas, żyją w cieniu ojca i brata, ale także w cieniu opowieści o klątwie ciążącej nad kobietami ze swojej rodziny. Gloria (narratorka), Teresa i najmłodsza Verónica prowadzą życie w odosobnieniu, przekonane o swoim szaleństwie i złym wpływie na innych, o czym niejednokrotnie przypomina im otoczenie. Pewnego dnia jednak Gloria postanawia zawalczyć o siebie, siostry i rodzinną winnicę, która od dwudziestu lat nie rodziła owoców. To początek przemiany, która dotknie nie tylko siostry, ale całą społeczność hiszpańskiego miasteczka.

Autorka świetnie odmalowała duszny klimat, spieczonej słońcem Hiszpanii, w której kobiety nie mają prawa głosu, a najmniejszy opór z ich strony traktowany jest jako przejaw buntu, a nawet szaleństwa. To czasy w których zakute w gorsety panny z dobrych domów mają się jedynie pięknie uśmiechać, wychodzić za mąż i rodzić dziedziców. Siostry z rodu Veltrán – Belasco pokazują jednak, że nie jest to droga jedyna, wymykając się wszelkim schematom i stopniowo pokonując własne demony.

„Córy ziemi”, to niezwykłe połączenie powieści grozy, feministycznej prozy i romansu, miejscami wypełnione makabrycznymi scenami, ale także pięknymi opisami przyrody. Czasami autorka nieco traci panowanie nad swoją historią, przez co niektóre watki sprawiają wrażenie niedokończonych, jednak całość naprawdę robi wrażenie. Szczególnie podobał mi się wątek postępującej emancypacji bohaterek, zwłaszcza w wykonaniu Glorii, której przemiana ma najbardziej dramatyczny wydźwięk, przez co jest szczególnie spektakularna.

Jeżeli ktoś ma ochotę na lekturę hiszpańskiej wersji „Dziwnych losów Jane Erye”, koniecznie powinien sięgnąć po „Córy ziemi”, a na pewno nie pożałuje.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Alaitz Leceaga, „Córy ziemi”, Albatros, Warszawa 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat