„Cover Girl” – recenzja

Recenzja książki „Cover Girl”.
Jaka jest cena sławy i bogactwa? Ile można poświęcić, by dostać to, o czym się marzy? Jak bardzo sztuczny i zakłamany jest świat „pięknych i bogatych”?

O tym wszystkim, bez owijania w bawełnę pisze Patrycja Strzałkowska, w swojej najnowszej książce „Cover Girl”.

Martyna to 20-letnia dziewczyna, idealnie wyrzeźbiona przez chirurga plastycznego. Nie ma w niej ani grama naturalności, wszystko jest sztuczne. Niestety jest też głupią, pustą i zadufaną w sobie panienką. Dla niej liczą się tylko pieniądze i luksus, zaś największym jej marzeniem jest sesja okładkowa na łamach popularnego magazynu dla mężczyzn. To jej życiowa ambicja, do której uparcie dąży. Zdolna jest zrobić wszystko, by osiągnąć swój cel. Dla kolejnej torebki od Hermesa czy wizyty w SPA pozwoli zrobić ze sobą wszystko, dosłownie wszystko. Godzi się nawet na ślub z 50 lat starszym od niej obrzydliwie bogatym aktorem. Jarosław Nowicki to stary zbereźnik. Mężczyzna próżny, chamski i nie szanujący nikogo. Dla niego drugi człowiek jest niczym. Jeśli może go wykorzystać, to robi to bez wahania. Swoje nowe trofeum, czyli młodą żonę, traktuje ją jak osobistą prostytutkę. Co więcej, Martynie nie przeszkadza taki stan rzeczy i pozwala się upokarzać na każdym kroku, byle by tylko mieć nowe buty od znanego projektanta…

Przyznam, że nie kojarzę autorki. Podobno jest sławna personą pośród celebrytów i influencerów, mi jej nazwisko nic nie mówi. Wiem tyle, że wydała już wcześniej książkę, także w podobnym klimacie. Patrycja Strzałkowska w swojej książce ukazuje zepsuty do szpiku kości świat, prawdziwą społeczną patologię. Wprowadza nas w świat wyuzdanego seksu, miłości, która nie istnieje. Pokazuje jak nisko można upaść i jak szybko można sięgnąć dna. Nie owija w bawełnę i używa dosadnego języka. Z drugiej jednak strony „Cover Girl” płynnie się czyta, a książka jest wciągająca. Pomimo, że historia jest odrażająca, nie można się od niej oderwać.

Nie będę ukrywać, że świat kreowany w książce jest mi całkowicie obcy i trzymam się od niego z daleka. Nigdy nie chciałam i nadal nie chcę mieć nic wspólnego z tymi (sztucznie) pięknymi, obrzydliwie bogatymi i sławnymi celebrytami. Czytając „Cover Girl” czułam odrazę do bohaterów. Nie wiem, czy faktycznie ludzie mogą być tacy próżni, powierzchowni i ubodzy mentalnie. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale zapewne takie osoby istnieją w rzeczywistości. Co więcej, tacy ludzie są przeważnie podziwiani i nierzadko naśladowani. Cholernie to przykre, ale tak teraz funkcjonuje ten świat. „Cover Girl” to przerażająca historia, z jeszcze bardziej przerażającym zakończeniem. Zdecydowanie dla ludzi o mocnych nerwach.

Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)

Patrycja Strzałkowska, „Cover Girl”, Wydawnictwo Pascal, 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat