Niektórzy kolekcjonują znaczki, inni płyty, czy gry. W każdym z tych przypadków, kolekcjoner to ktoś, kto zbiera coś dla siebie cennego i istotnego, by mieć to na swoją własność. Polski tytuł najnowszej książki Kavy, jest więc sprzeczny z jej zawartością. Po raz kolejny ktoś „przysłużył” się autorowi, nadając być może chwytliwy tytuł, ale nieadekwatny do oryginału.
Trudno byłoby przetłumaczyć „Damaged, A Breath of Hot Air” jako „Collector”, jednak komuś się to udało. Mieliśmy już kilka książek, czy filmów z „Kolekcjonerem” w roli głównej, więc być może to właśnie przyczyniło się do takiego przeinaczenia. Nie jest to być może aż tak istotne, ale dla kogoś, kto zwraca uwagę na tytuły książek, może zabrzmieć jak tani zabieg marketingowy.
Alex Kava, to pisarka, która wtapia się w popularny ostatnio nurt powieści kryminalnych i thrillerów, stanowiących cykl opowieści o losach nieustraszonych stróżów prawa. Bohaterką Kavy, jest Maggie O`Dell, agentka specjalna, ścigająca psychopatów i morderców, młoda, piękna, inteligentna i piekielnie skuteczna w swych działaniach. W „Kolekcjonerze” jej zadanie polega na odkryciu, kto i w jakim celu pozbył się lodówki z niezwykłą zawartością, czyli torsem, stopą i trzema rękami. W odkryciu sprawcy pomaga jej ratowniczka pracująca w straży przybrzeżnej, a sprawę dodatkowo utrudnia fakt, że znad Kuby nadciąga potężny huragan, który ma spustoszyć całą Florydę. Maggie O`Dell musi zmierzyć się więc nie tylko z procederem handlu ludzkimi organami, ale również z żywiołem.
Fabuła książki zapowiadająca się początkowo nieźle, mocno rozczarowuje. Przewidywalność zdarzeń i sprawców, złe poprowadzenie tempa akcji, brak ciekawych postaci i nudny aż do bólu podział na złych i dobrych, sprawia niestety, że książka staje się tylko namiastką dobrego kryminału.
Niby wydaje się, że jest wszystko to, co potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Ciekawa i makabryczna zagadka, pozytywny „superbohater”, który zawsze potrafi odnaleźć sprawcę oraz morderca, pozbawiony skrupułów i odrażający w działaniu. Dlaczego więc „Kolekcjoner” nie każdemu przypadnie do gustu? Zapewne dlatego, że nie trzyma w napięciu, brak mu jakichkolwiek silniejszych emocji, które mogłyby wpłynąć na wyobraźnię czytelnika. To jest właśnie to, co najbardziej przeszkadza mi w powieści. Ta miałkość i nijakość w przekazie odbiera książce prawo do miana powieści grozy czy thrillera.
Być może jest to pośrednio związane z tym, że „Kolekcjoner” stanowi część składową jakiegoś dłuższego zamysłu (to ósma z serii przygód Maggie O`Dell) i autorce zaczyna brakować werwy i zapału do tworzenia napięcia w książce. Być może, podobnie jak inni pisarze gatunku, czyli np. Charlaine Harris, czy niezwykle popularna Mary Higgins Clark, bazuje na popularności i nie wydaje jej się konieczne, by zadowolić nowych czytelników, tylko zaspokoić potrzeby starych, przyzwyczajonych do pewnych schematów. To, co dla Alex Kavy stanowiło niegdyś priorytet, czyli przedstawianie mechanizmu, który powoduje, że człowiek przekracza granicę zła, dziś już nie wydaje się takie istotne. Jest zachowany oczywiście podział na dobrych i złych bohaterów, nie ma jednak nastawienia na to, by tłumaczyć, jakie motywy wpływają na nich, by stali się takimi, jakimi są i nie mają też oni odcieni. Jedynie czerń i biel.
Najnowsza powieść Kavy nie jest w stanie zaspokoić potrzeb miłośników gatunku. Nie jest to kryminał dla kogoś, kto dużo czyta i ma potrzebę bycia zaskakiwanym przez pisarza. To kolejna książka, którą można przeczytać i zapomnieć. Znajdzie ona pewnie swoich zwolenników, ale będą to zapewne osoby o słabych nerwach, dla których taki rodzaj emocji, będzie wystarczający.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Alex Kava, „Kolekcjoner”, MIRA, Warszawa 2011
Komentarze