„Cynamonowe gwiazdy” – recenzja

Recenzja książki „Cynamonowe gwiazdy”.
Zimą zdecydowanie częściej sięga się nie tylko po koc i gorącą herbatę, ale też szuka lektury, która przyjemnie rozgrzeje. Małgorzata Starosta i jej „Cynamonowe gwiazdy” udowadniają, że książki także mogą wywołać ciepło w sercu.

Dwie rzeczy przyciągnęły mnie do tej powieści – zawarty w tytule cynamon, moja ulubiona przyprawa, i Dominika mająca szansę zostać pisarką, bo sama poza recenzjami pisuję opowiadania. Chciałam przekonać się, czy jej historia choć trochę naznaczona będzie wskazówkami.

Oczekiwań nie miałam zbyt dużych, przez co nie tylko zostałam miło zaskoczona, ile oddałam tej powieści swoje serce – nie sądziłam, że można na zaledwie trzystu dwudziestu kilku stronach oddać wachlarz emocji, wydarzeń i mądrości, a przy tym wywołać ciepło w sercu czytelnika.

Za tę moją miłość w głównej mierze odpowiadają bohaterowie – Dominika ze swoją kochaną babcią i mamą powracającą po latach, jej przyjaciółka Aśka, idealny Patryk i każda z kolejnych postaci, która miała coś do dodania, której obecność ani trochę nie była zapychaczem. Autorka ukazała je jako ludzkie, mające wady i zalety, duże pokłady dobra lub tajemniczą maskę przybieraną na twarz. Także sposób, w jaki przecinają się ścieżki konkretnych bohaterów, choć wydają się jedynie zbiegiem okoliczności, opisane są tak, że trzymałam kciuki, byle tylko wyciągnięto z nich coś więcej.

Także cynamonowe gwiazdy mają tu znaczenie – i to o wiele większe, niż początkowo mogło się wydawać. A od kiedy je znam, chyba już zawsze będą mnie w jakiś sposób wzruszać.

Przedstawienie szansy, jaką otrzymała Dominika, by szkolić swój pisarski warsztat i być może spełnić największe z marzeń, nie zajmuje tyle miejsca w całości, ile myślałam, że będzie, jednak nie uznaję tego za duży minus. Bo i tak opisane zostały blaski i cienie bycia pisarzem, odkryto kilka szczegółów branży wydawniczej, dzięki czemu wiem, że nie jest to łatwy kawałek chleba.

Autorka połączyła ze sobą różne wątki, w których nie bała się poruszać tematów trudnych; okrasiła je miłością, jaką czuje się w rodzinie, do tego zaserwowała je z poczuciem humoru, które do mnie przemawia, i pozostawiła tak, jak czuję się najlepiej – z ciepłem rozlewającym się po sercu. Liczących na podobne emocje do lektury nie namawiam, ale przyznaję, że w moim przypadku było warto.

Marta Osadnik
(marta.osadnik@dlalejdis.pl)

Małgorzata Starosta, „Cynamonowe gwiazdy”, Wydawnictwo Mięta, Warszawa, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat