„Cytoniczka” – recenzja

Recenzja książki „Cytoniczka”.
Space opera w wydaniu powieściowym udać się może tyko komuś, kto zna ryzyko opowieści dziejącej się w kosmosie, a Brandon Sanderson „Cytoniczką”, trzecią powieścią z serii „Wśród gwiazd”, pokazuje, iż dobrze czuje się w tym gatunku. Autor tworzy świat, który spodoba się nie tylko fanom „Gwiezdnych Wojen” czy „Star Treka”.

Główna bohaterka, Spensa, przeszła już wiele, okazując się być cytoniczką, jednak nadal odnoszę wrażenie, że to początek jej wielkich przygód w kosmosie. Dziewczyna – będąc także narratorką powieści – jest jak najbardziej do polubienia, ma w sobie jak najbardziej ludzkie cechy. Rozumiałam jej chwile rozemocjonowania, jak i momenty zwątpienia, wszelkie rozterki, jakie się pojawiały. Tak samo z tęsknotą, którą odczuwała, jak i byciem nazbyt podejrzliwą – opisane przez autora wydarzenia pokazywały, dlaczego Spensa odczuwa taki wachlarz emocji.

Dynamika, z jaką toczy się akcja, czasami mnie przytłaczała. Podróżowanie przez niebyt początkowo było dla mnie czymś fascynującym, lecz liczba zagrożeń, z jakimi trzeba się było mierzyć bohaterce i jej towarzyszom, sprawiała, że kolejne rozdziały były na dobrej drodze, by przyprawić mnie o ból głowy.

Jednak oddaję autorowi, że znakomicie oddał nie tylko opisy światów i kosmosu, ile wszelkie postaci, jakie pojawiły się na kartach powieści. Ich różnorodność, charaktery i to, co napędzało je do dalszych działań dobrze wpasowało się w całość historii, dodając nie tylko wątków, ale i klimatu, który mnie najbardziej kojarzył się z sagą George’a Lucasa.

Ukłony należą się także za konsekwencję w przedstawionych wydarzeniach i staranne pchanie akcji do przodu bez wprowadzania zbędnych, spokojnych fragmentów, które nie pasowałyby do opowieści dziejącej się w kosmosie. Podczas lektury nie tylko przenosiłam się ze Spensą przez kolejne fragmenty Drogi Starszych, poznawałam kolejnych bohaterów, ile stawałam jej częścią.

Choć czasami używane nazewnictwo mogło być trudne do zapamiętania, to stworzenie istot takich jak cytonicy uznaję za oryginalne i jak najbardziej mające podstawy do tego, by zainteresować szerokie grono czytelników powieści science fiction.

Marta Osadnik
(marta.osadnik@dlalejdis.pl)

Brandon Sanderson, „Cytoniczka”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań, 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat