Gdy Julia wraca do domu pewnego popołudnia ze swoją suczką Bonny, jej życie zmienia się całkowicie. Jenny, nastoletnia córka Julii i Petera powoduje samobójczy wypadek, w którym ginie również jej ojciec, mąż Julii. Po pięciu latach kobieta, dotychczas praktycznie nie ruszająca się z domu, decyduje się odwiedzić cytrynowy sad, który pamięta jeszcze z młodości. Na miejscu zastaje Roberto – meksykańskiego nielegalnego imigranta, który nosi w sercu historię zaginięcia swojej sześcioletniej córki. Czy to przypadek, że kiedy pięć lat wcześniej zmarła Jenny, Roberto, złapany podczas nielegalnego przekraczania granicy, zgubił na pustyni Rosę? Dlaczego oboje czują do siebie coś, czego istnienia nie podejrzewali? I czy Julii uda się uratować nadzieję Roberto, nie tracąc przy tym własnego życia?
Muszę przyznać, że zakładałam, iż „Cytrynowy sad” będzie typowym romansem. Tymczasem dostałam książkę, która, choć posiada wątki miłosne i romansowe, zdecydowanie nie jest tendencyjna i przewidywalna. Dwoje ludzi z prawdziwymi problemami i niewydumanymi losami trafia na siebie przypadkowo, a jednoczą ich piękne okoliczności natury – pachnący cytrynami sad. Rajskie wręcz otoczenie przeplata się nie tylko z tym, co funduje nam fabuła, ale również przyjemnymi w czytaniu opisami wspólnoty odczuwalnej pomiędzy człowiekiem i dziką, nieokiełznaną naturą. Częściowo na jawie, a częściowo w retrospekcjach i opowiadaniach poznajemy dotychczasowe życie dwójki zupełnie różnych od siebie bohaterów.
Czym jest „Cytrynowy sad”? W moim odczuciu książką z jednej strony bardzo pięknie opowiadającą o więzach rodzinnych i miłości, zaś z drugiej… ogromnie smutną. Dawno nie zdarzyło mi się, abym – kończąc książkę – roniła tak wiele łez. Zakończenie z jednej strony mnie ogromnie rozczarowało, właśnie przez to niedopowiedzenie i wyrażony w słowach, a ściskający serce smutek, z drugiej zaś stało się nadzieją na dalszy, lepszy los. To również opowieść o tym, jak po ogromnej tragedii można podnieść się z kolan i znów zawalczyć o własne życie – w gronie kochających osób.
Luanne Rice stworzyła nieprzerysowaną, bardzo przyjemną książkę, typową dla literatury obyczajowej. Pomimo niewielkiej ilości wątków poznajemy różnych bohaterów z ich historiami życia, a to sprawia, że mamy okazję spojrzeć na historię z różnych punktów widzenia. Dzięki temu „Cytrynowy sad” jest lekturą przyjemną, przemawiającą do serca i niezwykle przyjemną.
Paulina Grzybowska
(paulina.grzybowska@dlalejdis.pl)
Luanne Rice, „Cytrynowy sad”, Białystok, Wydawnictwo Kobiece, 2016.
Komentarze