Zaobserwowałam bowiem falę nowych książek związanych z tą tematyką, niestety reprezentujących bardzo różne poziomy. Gdy więc nadarzyła się okazja, by sprawdzić, co ma do zaoferowania jeden ze świeżutkich poradników, dałam mu szansę, nie nastawiając się w żaden szczególny sposób.
Czakry to wiry energetyczne, których stan wpływa na zdrowie człowieka, jego kondycję psychiczną i inne sfery życia. Stąd dbanie o czakry jest dbaniem o siebie. Joga czakr i medytacja czakr przybierają na popularności. Agnieszka Passendorfer, joginka od niemal trzydziestu lat, postanowiła zebrać swoją wiedzę w książce. Od razu zaznaczyła, że nie jest to książka do czytania, a podręcznik i zestaw ćwiczeń. Dodała, że do czytania przyda się gotowość na to, by od czasu do czasu odłożyć książkę, coś zanotować, usiąść do medytacji czy nawet zrobić kilka asan. „To nie jest książka dla leniwych. To książka dla tych, którzy chcą być zdrowsi. Spokojniejsi. Szczęśliwsi!” - przeczytamy w opisie.
Książka jest cienka, niewiele w niej rzeczy merytorycznych, za to mnóstwo powtórzeń. Przy każdej czakrze autorka opisała krok po kroku, jak medytować. Okazało się, że to przepis na oddychanie. W dodatku powtórzony słowo po słowie siedem razy. Inne autorskie porady wydały mi się na poziomie przedszkola. Pewne sprawy tłumaczone tak, że łatwo o wrażenie, iż Passendorfer ma czytelników za idiotów. Zdarzyły się błędy co do nazewnictwa i kolejności czakr. Co prawda podkreśliła na początku, że nie jest to książka naukowa, a zbiór jej przemyśleń i obserwacji, ale uważam, że nie powinno się pisać książki o czymś, o czym, jak widać, nie ma się pojęcia.
Czytelnika czekają zagmatwane przykłady i porównania, które bardziej mieszają w głowie i wprowadzają dysonans poznawczy, niż coś rozjaśniają. Do tego dochodzą odkrycia typu „potrzebę czegoś słodkiego zaspokoi nie tylko pączek, ale też kawałek czekolady” (sic!). Zamiast praktycznych porad, autorka oferuje garść oczywistych oczywistości i ogólnych ogólników.
Choć cenię sobie indywidualne podejście do takich tematów, to oczekuję, że kreatywność i osobowość autora będzie szła w parze z przygotowaniem, wiedzą – choćby zdobytą metodą prób i błędów, ale jednak napisaną w sposób trzymający pewien poziom. Poradnik sklecony na kolanie, po którego przeczytaniu chce się poradzić, by ci, którzy rzeczywiście pragną dowiedzieć się, jak pracować z czakrami, trzymali się od tego tytułu z daleka. To nie książka dla leniwych? Cóż, szkoda, że wygląda jak napisana przez lenia. A szczęśliwsi będą raczej ci, którzy sobie nią czasu nie zmarnują.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
Agnieszka Passendorfer, „Czakry. Źródła energii. Praktyczny poradnik”, Sensus, 2022.
Komentarze