„Czarne narcyzy” - recenzja

Recenzja książki „Czarne narcyzy”.
Lipowo po raz ósmy! Czy warto sięgnąć po „Czarne narcyzy?”

„Czarne narcyzy” to już ósmy tom serii kryminalnej rozgrywającej się w okolicach urokliwego Lipowa. Wiele się zmieniło w życiu bohaterów od pierwszej części sagi, zwłaszcza w ich życiu prywatnym. Jeśli nie znacie jeszcze książek Katarzyny Puzyńskiej nie należy się jednak wahać, ponieważ powieść tę można czytać również bez znajomości poprzednich części, a nieznane nowemu czytelnikowi wątki są pobieżnie wyjaśnione na tyle by nie mieć problemów ze zrozumieniem fabuły. Oczywiście najlepiej jest jednak zapoznać się z tą serią, jak i każdą inną, od samego początku, by móc lepiej odczuć jej klimat.

Tym razem Katarzyna Puzyńska pobudza do życia legendę o drwalu, którego żonę opętał sam diabeł. Wiele wydarzy się w miejscowości o znaczącej nazwie „Diabelec”, a Daniel mimo iż został odsunięty od służby policyjnej, zostanie znów wciągnięty w śledztwo, podobnie zresztą jak emerytowana Klementyna. Znaczną rolę odegrają tutaj znów Emilia, jak i Weronika prowadząca dochodzenie na własną rękę, ale pojawią się również nowe postacie. Choć książka z pozoru wydaje się plątaniną nic nie łączących ze sobą wątków, to jednak warto przeczytać ją do końca, by zobaczyć jak wszystkie ułożą się w jedną całość.

Autorka bardzo sprawnie włada piórem. Narracja jest bardzo płynna, a całość jest bardzo poprawna językowo. Dialogi są dynamiczne i wciągające, a bohaterowie naturalni i wzbudzający sympatię. Wątki poboczne są bardzo ciekawe, a liczne historie, w które są wplątani mieszkańcy Lipowa stanowią wątek na kolejne książki. Poplątane ścieżki miejscowych dostarczą na pewno pomysłu na kolejne części serii. Właśnie za te barwne życie tej małej miejscowości i jej okolic lubię książki Katarzyny Puzyńskiej. Świat, który stworzyła w swoich powieściach jest bardzo łatwo sobie wyobrazić i przenieść się do niego myślami.

Moim jedynym zarzutem wobec „Czarnych narcyzów” jest to, że powieść ta jest zdecydowanie mało mroczna. Owszem, trzyma w napięciu i jest ciekawa, jednak brak w niej atmosfery kryminału. Czarne charaktery pojawiające się w niej są raczej zabawne, niż wzbudzające strach. Pojawiające się w niej wątki kryminalne, choć zapewniają dobrą rozrywkę, są jednak nieco poplątane i naciągane.

Mimo tych drobnych minusów mogę szczerze polecić „Czarne narcyzy”. Jest to wciągająca powieść, którą czyta się niesamowicie szybko i gwarantuje ona świetną rozrywkę.

Joanna Złomańczuk
(joanna.zlomanczuk@dlalejdis.pl)

Katarzyna Puzyńska, „Czarne narcyzy”, Warszawa, Prószyński, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat