Odkąd kilkanaście lat temu poznałam W.I.T.C.H., bez pamięci przepadłam w ich przygodach. Sentyment został do dziś, więc choć jakiś czas temu odświeżyłam sobie serię tych komiksów po angielsku, wznowienie serii po polsku w książkowej formie od wydawnictwa Egmont było spełnieniem moich marzeń. Nawet nie próbowałam się oprzeć i konsekwentnie dokupuję każdy kolejny tom. Gdy wyszedł osiemnasty, od razu po niego sięgnęłam.
Wydawca zdradza, że w tym tomie przyjaciółki W.I.T.C.H. muszą stawić czoło nowym wyzwaniom i groźnym przeciwnikom. Sporo się dzieje również w ich życiu szkolnym i prywatnym. W opisie przeczytać można, że Księga 18 zawiera komiksy z archiwalnych numerów magazynu „Czarodziejki W.I.T.C.H.”, a także ciekawostki o energicznym We.
Tom 18 pod względem wydania nie odstaje od poprzednich, acz jest nieco krótszy. Wygląda elegancko, a twarda oprawa i wysokiej jakości papier tylko dopełniają tego wrażenia. Ilustracje są przepiękne i bardzo szczegółowe. Ilustratorzy od tomu pierwszego trzymają ten sam poziom. Plastyczne, wręcz malarskie tła sprawiają, że komiks ogląda się bardzo przyjemnie. Bohaterki i to, co widzimy na pierwszym planie, świetnie buduje klimat i atmosferę historii. Nie ma żadnych niedociągnięć.
Historie przedstawione w tej części są zróżnicowane zarówno tematycznie, jak i pod względem poziomu. Łączy je jednak klimat i sposób narracji. Mimo że nie wszystkie były tak samo wciągające, czytało się szybko i przyjemnie. Niektóre wydały mi się po prostu bardziej dopracowane, jednak ogólne wrażenie i tak jest pozytywne.
Bardzo się cieszę, że twórcy polskiej edycji wreszcie zdecydowali się dodawać strony poszerzające perspektywę o bohaterach, np. „Na poddaszu Hay-Lin” czy „Wszystko o We”. To bardzo przyjemne ciekawostki do poczytania i pooglądania, które stanowią według mnie istotny element serii (w pierwszych tomach bardzo mi tego brakowało, bo wersja anglojęzyczna od Yen Press rozwiązała to lepiej: w pierwszych tomach dostajemy takie „plansze” ze szczegółami).
W tytule znalazły się wątki zupełnie nowe, jak i te zaczęte wcześniej. Temat Runicznych wreszcie został rozwinięty, ruszył dalej, lecz pozostał niewyczerpany. To dobrze, bo zachęca do dalszego czytania i buduje ciągłość.
Nie obyło się jednak bez małego niedosytu w kwestii wyjaśnień, który często czuję przy antologiach i zbiorach. Wolałabym więcej wyjaśnień motywacji poszczególnych postaci drugoplanowych i antagonistycznych (bo są znacznie mniej ukazane niż motywacje głównych bohaterek).
Gdy już o postaciach mowa, w komiksie i tym razem mamy możliwość dokładnego przyjrzenia się temu, jak dorastają główne bohaterki. Podoba mi się, jak każdy kolejny tom pokazuje ich złożoność, dzięki czemu jawią się jako realistyczne. W tej kwestii w całej serii jest zachowana ciągłość oraz logika. Poczucie to umacniają wątki niemagiczne, a więc w tej części głównie skupiające się na relacjach czarodziejek z rodzicami. W tomie osiemnastym zdecydowanie przeważają bardziej ziemskie sprawy. Lektura zostawia po sobie wniosek, że choć w każdej rodzinie występują problemy, a członkowie rodzin bardzo się różnią, miłość jest w stanie scalić to wszystko. Książka wydaje się dzięki temu chwilami pozytywnie urocza.
Choć „W.I.T.C.H. Tom 18” to zbiór kilku różnych historii cechuje go spójność. Dla niektórych pewnie forma opowiadań będzie plusem, dla innych — w tym mnie — minusem. Wolałabym dłuższą formę, jednak muszę przyznać, że jak na zbiór, wyszło bardzo dobrze. Historie są ciekawe, a postacie realistyczne i złożone. Rysunki zachwycają, a wydarzenia przedstawiono w taki sposób, że ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom. Gorąco polecam wszystkim fanom Czarodziejek zarówno nastoletnim, jak i dorosłym mającym ochotę na fantastyczną sentymentalną przygodę.
Kinga Żukowska
Zanon Alberto, Radice Teresa, Ferrari Alessandro, Macchetto Augusto, Enna Bruno, „Czarodziejki W.I.T.C.H. Księga 18”, Wydawnictwo Egmont, 2025.
Komentarze