„Czas burz” to saga historyczna z wielką miłością w tle, której lektura może okazać się zaskakująca dla fanów niemieckiej pisarki. Akcja powieści rozpoczyna się w przededniu wybuchu I wojny światowej. Te dramatyczne wydarzenia są jednak zupełnie obojętne dla głównej bohaterki książki. Felicja, młoda i samolubna dziedziczka wielkiego rodu, skoncentrowana jest głównie na swoim wyglądzie, a także na romansowaniu. Trudno oprzeć się wrażeniu, że nad całością czuwa duch Margaret Mitchell i jej fenomenalnego „Przeminęło z wiatrem”. Obie powieści koncentrują się na ewolucji postaci młodej i rozpuszczonej kokietki, która musi szybko dorosnąć w obliczu dramatycznych przemian niszczących, do tej pory sielankowy i bezpieczny, świat.
Felicja staje oko w oko z koszmarem wojny, gdy do jej domu wkraczają Rosjanie, potem przychodzi śmierć dziadka, zesłanie do obozu jenieckiego i konieczność opiekowania się szwagierką. To wszystko sprawia, że ta kapryśna i egoistyczna dziewczyna zaczyna przejmować się kimś innym, niż ona sama, a także przeżywa naprawdę szybki kurs dojrzewania.
Autorka zastosowała ciekawy zabieg, tworząc opowieść, w której centrum usytuowała naprawdę koszmarną bohaterkę, którą trudno polubić. Dopiero dramatyczne koleje losu sprawiają, że Felicja zmienia się w kogoś, komu warto sekundować, a nawet przyjrzeć się z pewną dozą sympatii, doceniając jej siłę i niezłomność. Link wiarygodnie pokazała ewolucję postaci: jej bohaterka nie zmienia się w anioła, lecz nabywa pewne cechy i umiejętności, które sprawiają, że nie jest tak wielką egoistką, jaką była na początku powieści.
Rodzinna saga koncentrująca się na przeżyciach jednostki, z wielką historią w tle - tak najprościej można podsumować „Czas burz”. Chwilami można odczuć, że jest to jedna z pierwszych powieści autorki - momentami jest przegadana, jest też sporo dłużyzn i niepotrzebnych scen, jednak całość wciąga i zapewnia kilka godzin smakowitej lektury.
Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)
Charlotte Link, „Czas burz”, Znak, Kraków 2020
Komentarze