„Czas na miłość, czas na śmierć” – recenzja

Recenzja książki „Czas na miłość, czas na śmierć”.
Zły początek może być dobrym zakończeniem? Czy młoda kobieta z kryminalną przeszłością ma szanse na lepsze życie?

Czas na miłość, czas na śmierć to książka o Zorze Radke, która odsiadywała roczny wyrok za kradzież. Jej życie nie było usłane różami - wręcz przeciwnie - miała pod górkę. Była przenoszona z jednej rodziny zastępczej do drugiej, często uciekała z domu jako nastolatka i w którymś momencie świat przestępczy wciągnął Zore w swe odmęty.

Po wyjściu z więzienia wraz ze swoim bliskim przyjacielem (notabene policjantem o pseudonimie „Niedźwiedź”, który pomógł bohaterce stanąć na nogi)  Zora zakłada strzelnicę i sklep internetowy. Dobrze prosperujący biznes jednak im nie wystarcza, dlatego postanawiają iść dalej, schodząc przy tym na złą drogę… Zora wraz ze swoim przyjacielem organizują polowania na… ludzi. Tak, na ludzi, a nie na zwierzynę! Jest to morderstwo, ale z zasadami, Radke wyszukuje na forach internetowych dla samobójców takich kandydatów, którzy są śmiertelnie chorzy i świadomie wyrażają zgodę na udział w tym procederze. W dekalogu tego polowania jest przewidziane godne i wysokie wynagrodzenie dla osób biorących w nich udział. Ale to nie koniec z życia byłej i obecnej kryminalistki, jaką jest bohaterka tej powieści. Akcja dopiero zaczyna się na przyjęciu urodzinowym żony policjanta, Pauliny. Tam Zora poznaje sympatycznego na pierwszy rzut oka oraz niewinnego artystę Sebastiana Dyzmę, który skrywa wiele tajemnic. Zora traci dla niego głowę, zakochuje się bez pamięci, ale czy ze wzajemnością? Czy to, co nam się wydaje prawdziwym uczuciem w istocie nim jest? Romans, którego efektem jest małżeństwo nie do końca jest taki zwyczajny.

Sięgając po tę powieść, jaką jest „Czas na miłość, czas na śmierć”, nie byłam przekonana czy w czytaniu w ogóle dojdę do połowy książki i byłam naprawdę zaskoczona, że przeczytałam ją w jeden dzień. Ten thriller psychologiczny jest napisany nieszablonowo. Przez cały czas czujemy napięcie, bo nie wiemy, jakie będą następne kroki bohaterów. W tej powieści jest też wiele zwrotów akcji i wiele zaskoczeń tak jak na przykład pan Dyzma, który wydawać by się mogło miał być pozytywnym bohaterem a okazał się bezwzględnym, wyrachowanym i interesownym psychopatą. Agnieszka Pietrzyk pisząc tę powieść wiedziała, co robi. Fabuła książki skonstruowana jest genialnie, a postacie zarówno pierwszoplanowe jak i drugoplanowe są tak samo intrygujące. Po przeczytaniu tej książki doświadczymy wiele emocji: od miłości i nadzieję po zdradę i strach. Jeśli ktoś chcę przeżyć to wszystko i chce przeczytać wciągający thriller, to zachęcam do sięgnięcia po powieść Agnieszki Pietrzyk.

Anna Biernacka
(anna.biernacka@dlalejdis.pl)

Agnieszka Pietrzyk, „Czas na miłość, czas na śmierć”, Poznań, Dom Wydawniczy REBIS, 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat