„Czego oczy nie widzą” – recenzja

Recenzja książki „Czego oczy nie widzą”.
Być dziennikarzem z prawdziwego zdarzenia.

Praca dziennikarza większości z nas kojarzy się jedynie z czymś miłym i przyjemnym, ale i… mało czasochłonnym. Przeciętny Polak wielokrotnie pomyślał: oni to mają fajną pracę, godzinę poopowiadają w telewizji i do domu. Takie sformułowania dziennikarze słyszeli nie raz i nie dwa. Nie ma się co dziwić, że doprowadzają one niemal do białej gorączki. Praca dziennikarza to przede wszystkim misja i powołanie, którego wypełnianie nie opuszcza się ani na minutę. To praca 24h na dobę, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku. Nieustanna, trudna, ale i szlachetna, bo bardzo potrzebna każdemu z nas. Chcecie poznać ją bliżej? Koniecznie sięgnijcie po najnowszą książkę pt. „Czego oczy nie widzą”, której autorką jest znana prezenterka telewizyjna - Beata Tadla.

Zapewne każdy z nas, przynajmniej ze słyszenia, zna autorkę tej publikacji. Z mediami związana jest od 1991 roku. Karierę rozpoczęła w radio, następnie przeszła do telewizji. Mało kto wie, że jest również autorką kilku książek, m.in. „Pokolenie '89, czyli dzieci PRL-u w wolnej Polsce” czy „Niedziela bez teleranka”. Tym razem swoim czytelnikom przedstawia książkę, którą napisało życie. „Czego oczy nie widzą” to zebrane wspomnienia z pracy w radio i telewizji. Kulisy pracy, bez cenzury można rzec. Wpadki, niespodziewane sytuacje, trudne momenty, śmiech, ale i zły czy momenty zwątpienia, czyli to wszystko, o czym widzowie, bądź słuchacze, na co dzień nie wiedzą.

Beata Tadla urzeka w swojej publikacji przede wszystkim otwartością i szczerością. Pokazuje swoje prawdziwe emocje i uczucia. Opowiada o momentach szczęścia, które daje jej praca, ale i o momentach zwątpienia, gdy np. spada fala nieuzasadnionego hejtu. Jednak z każdej strony tej książki przedziera się jedno: pasja. Bez wątpienia dziennikarstwo dla Beaty Tadli jest prawdziwym powołaniem, które wypełnia każdego dnia. Jej ambicja nie pozwala na zwolnienie obrotów, ani na chwilę. Przecież nigdy nie można przestać wymagać, a w szczególności od samej siebie.

„Czego oczy nie widzą” to interesująca propozycja dla wszystkich, którzy choć trochę interesują się dziennikarstwem. Beata Tadla prowadzi swoich czytelników przez kulisy pracy dziennikarskiej od 1991 roku. Dowiadujemy się, na jakim sprzęcie pracowało się ponad 20 lat temu, a jak to wygląda teraz. Warty uwagi jest również wyjątkowy język, a wręcz slang, który towarzyszy przedstawicielom tego zawodu na co dzień. Powinien po nią sięgnąć absolutnie każdy, kto jest chodź trochę zainteresowany tematyką dziennikarską. Na pewno skłoni to do refleksji nad tym, jak nam, widzom, siedzącym po drugiej stronie ekranu łatwo przychodzi ocenianie i krytykowanie. Przejęzyczenie, źle dobrany makijaż czy strój – tak prosto jest powiedzieć, że jest beznadziejny. Tak prosto jest ocenić też personalnie dziennikarza. A czy kiedyś zastanawialiście się, jak to wygląda z drugiej strony? Z jaką adrenaliną wiąże się praca w mediach? Mam nadzieję, że każdy z nas, po przeczytaniu tej książki zacznie nieco inaczej postrzegać, ten niezwykle trudny, stresujący i wymagający pełnego zaangażowania, zawód.

Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)

Beata Tadla, Czego oczy nie widzą, Dom Wydawniczy Rebis 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat