„Czekając na aresztowanie nocą” – recenzja

Recenzja książki „Czekając na aresztowanie nocą”.
Książka, którą warto przeczytać, pochylić się nad nią i przekazać kolejnym czytelnikom.

Słyszeliście kiedyś o Ujgurach? Nie zdziwię się, jeśli większość osób odpowie przecząco. Nie jest to mniejszość, o której często wspomina się na przykład w wiadomosciach ze świata. Ja pamiętam książkę o ujgurskiej liderce, którą czytałam lata temu, dlatego z ogromnym entuzjazmem i ciekawością sięgnełam po „Czekając na aresztowanie nocą”. I spodziewałam się książki traktującej o naprawdę trudnych kwestiach.

Zacznijmy od podstaw: Ujgurowie to mniejszość turecka zamieszkująca terytorium Chin. Stworzyli wspólnoty i kultywują swoje tradycje, kulturę i sztukę. W książce przyjrzymy się bliżej znaczeniu poezji w tej kulturze. „Czekając na aresztowanie nocą” to opowieść, w której próżno szukać rozbudowanego tła historycznego czy wprowadzenia czytelnika w zawiłości funkcjonowania Ujgurów w Chinach. No właśnie, ja przystępując do lektury tej opowieści, popełniłam dwa podstawowe błędy.

Mój pierwszy błąd: zakładałam, że książka będzie miała bardziej reportażowy charakter. A w „Czekając na aresztowanie nocą” zapoznajemy się z sytuacją społeczno-polityczną Ujgurów oczami jednej osoby – ujgurskiego poety i reżysera. To on jest autorem, narratorem i bohaterem tej historii. I choć oczywiście, przez pryzmat jego osoby i jego doświadczeń możemy wyciągnąć bardziej ogólne wnioski, jednak z pewnością czyni to tę lekturę nieco inną w odbiorze. Intrygujące jest to, że choć cały czas towarzyszymy Tahirowi, to nie jestem w stanie zbyt wiele o nim powiedzieć. Mam wrażenie, że do opowiadanej historii podchodził z rezewą, jakby w dalszym ciągu (mimo ucieczki z opresyjnych Chin – to nie jest duży spojler, przeczytacie o tym już na pierwszych stronach książki) musiał pilnować każdego wypowiadanego słowa. Ten dystans i stoickie podejście (albo przynejmniej takie wrażenie momentami odnosiłam, bo autor zdecydowanie emocje zachowuje dla siebie) do coraz bardziej represyjnego zachowania centralnych i lokalnych chińskich urzędników nieco utrudniały mi zrozumienie w pełni jak bardzo trudne były te doświadczenia.

Mój drugi błąd: zabrałam tę książkę na urlop. Tak bardzo nie mogłam się jej doczekać, że postanowiłam zabrać ją ze sobą na kilkudniowy urlop. Nie był to dobry pomysł. „Czekając na aresztowanie nocą” to książka opowiadająca o trudnych doświadczeniach, momentami wręcz przytłaczająca ciężarem. Nawet jeśli autor nie mówi nam czegoś wprost, wyobraźnia działa. Na tej historii trzeba się skupić, być może też podzielić ją sobie na mniejsze części. Plażowe otoczenie raczej jej nie służy.

Czy warto sięgnąć po „Czekając na aresztowanie nocą”? Moim zdaniem zdecydowanie tak. Nawet jeśli to nie będzie dla Was książka, przez którą się płynie, ani książka, od której nie będziecie mogli ani na chwilę się oderwać, to jednak da Wam ona coś innego. Pokaże tę część świata, do której na codzień nie zaglądają kamery. Pozwoli Wam wejść do domu zwykłego człowieka i sprawdzić, jak  bardzo polityka może ingerować w życie swoich „mniej ważnych” obywateli.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Tahir Hamut Izgil, „Czekając na aresztowanie nocą. Relacja ujgurskiego świadka z ludobójstwa w Chinach”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2024



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat