Zapewne wielu czytelniczkom naszego portalu nie trzeba przedstawiać Magdaleny Witkiewicz - pisarki, autorki kilkunastu powieści, specjalistki od tzw. „szczęśliwych zakończeń”. To spod jej pióra (a raczej palców na klawiaturze komputera) wyszły m.in. „Szkoła żon”, ‘Cześć, co słychać?”, „Pierwsza na liście”, czy „Milaczek”. Z początkiem maja premierę miała jej najnowsza powieść pt. „Czereśnie zawsze muszą być dwie”.
W książce poznajemy losy Zosi Krasnopolskiej - dziewczyny z dobrego domu, która nie wychyla się, nie sprawia problemów, spełnia oczekiwania rodziców. Ciężko jej się buntować, a przez to jeszcze ciężej dopasować do grona rówieśników. Zupełnym zrządzeniem losu poznaje Panią Stefanię. Dużo starsza od niej kobieta staje się jej przyjaciółką, powiernicą, po trochu babcią, a po trochu zastępuje niezbyt ciepłą w okazywaniu uczuć i nie za bardzo zainteresowaną mamę.
Lata mijają, Zosia dorasta, ale więź łącząca ją z Panią Stefanią nie słabnie. Do momentu, gdy w życiu głównej bohaterki „Czereśni..” pojawia się pierwszy poważny mężczyzna, Marek. Czy to z nim odnajdzie szczęście? Co kryje Pani Stefania? Jak potoczą się dalsze losy Zosi? Aby znaleźć odpowiedź na te wszystkie pytania polecam sięgnąć po tę książkę.
Nie jestem fanką literatury określanej mianem „kobiecej”, czy „dla kobiet”. Już sama ta klasyfikacja często powoduje, że nie mam ochoty sięgać po powieść tego typu, ale książki Magdaleny Witkiewicz są dla mnie wyjątkiem. Wprawdzie (jakby sztampowo to nie zabrzmiało) są o miłości, o uczuciach, dzieje się w nich i dobro i zło, a wszystko kończy się pozytywnie, ale mają dla mnie dwie podstawowe zalety: wciągają i nie są tkliwe.
W „Czereśniach zawsze muszą być dwie” książę nie przyjeżdża na białym koniu, miłość nie zawsze jest prosta i nie do końca na całe życie. To historia dziewczyny, jakich odnaleźć można wiele; jednej z tych, które postanawiają być zawsze dobre; które nie raz się sparzą po to, żeby w końcu stwardniała im pewna część ciała, choć ich serce pozostaje miękkie.
Zosia nie jest jedyną ciekawą postacią w tej powieści, bo obok jej losów z kartki na kartkę poznajemy tajemnice Pani Stefanii i ciężko mi powiedzieć, który wątek jest bardziej interesujący.
„Czereśnie..” to kawał dobrej, wciągającej literatury obyczajowej; historia, która miała prawo się wydarzyć, przez co jest bardzo realistyczna. To kolejna książka Magdaleny Witkiewicz, która powoduje, że czekam na następną. Ponadto zamierzam przeczytać inne pozycje autorki, które jeszcze nie trafiły w moje ręce.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Magdalena Witkiewicz, Czereśnie zawsze muszą być dwie, Wydawnictwo Filia, 2017
Komentarze