Wiecie, że oleandry są trujące? Orientujecie się jakie rośliny „zamieszkujące” wasze ogrody mają podobne właściwości? Po lekturze najnowszej książki Grety Drawskiej z pewną dozą rezerwy patrzę na swój ogród. Choć to przecież nie sama flora, a człowiek stanowi ekstremalne zagrożenie.
Ta książka nie zaczyna się jak typowy thriller. Pierwsze rozdziały przywołują na myśl raczej literaturę obyczajową, ale z czasem atmosfera gęstnieje i sprawia, że chcemy jak najszybciej poznać finał tej historii. Czujemy, że coś się zaraz wydarzy, ale nie zdajemy sobie sprawy jak życie doświadczy naszych bohaterów. Początek jest całkiem niewinny – zdradzający mąż odchodzi od żony, ta dowiaduje się o wszystkim jako ostatnia, gdy całe miasteczko od dawna jest już rozgrzane plotkami. W życiu głównej bohaterki Weroniki problemy zaczynają piętrzyć się niczym góra lodowa – zdrada, morderstwo, zaginięcie, tajemnice przeszłości. Czy kobieta będzie na tyle silna, by poradzić sobie z rzeczywistością, nie tracąc zdrowych zmysłów i gruntu pod nogami?
„Czerwone oleandry” to całkiem zgrabnie skonstruowany thriller psychologiczny. Ci, którzy czytają sporo kryminałów z pewnością dość szybko poradzą sobie z prawidłowym wytypowaniem winnego, ale kilka twistów fabularnych na pewno zaskoczy niejednego miłośnika thrillerów. Książkę czyta się błyskawicznie. Ja połknęłam ją w jedno popołudnie, ponieważ chciałam jak najszybciej poznać jej zakończenie. Lekturę na pewno ułatwia narracja pierwszoosobowa. Kolejne perypetie poznajemy oczami Weroniki, skupiając się na jej przemyśleniach i wewnętrznych rozterkach. Słaba, ale niezłomna, poturbowana przez życie, ale niezwykle silna i odważna – taka jest właśnie Weronika.
Można wprawdzie wypunktować autorce kilka przerysowań lub skłonność do mnożenia wątków pobocznych, ale jeśli ostatecznie wszystko spina się w zgrabną całość, to nie widzę sensu, by czepiać się niuansów. Jeśli marzycie o lekkiej lekturze wakacyjnej, gdzie krew nie leje się hektolitrami to „Czerwone oleandry” spełnią wasze oczekiwania. Jeśli potrzebujecie natomiast lektury targającej emocjami od początku do końca, zrezygnujcie i poszukajcie innego tytułu.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Greta Drawska, „Czerwone oleandry”, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2023
Komentarze