Kto z nas nie zna powieści pt. “Pamiętnik”, która weszła już do klasyki gatunku? Teraz przyszedł czas na “Czerwony notes”.
Poznajcie Doris. Doris to przeurocza i niesamowicie sympatyczna 96 -cio latka, która doskonale zdaje sobie sprawę, że jej czas na ziemskim padole powoli dobiega końca. Jedyną bliską dla niej osobą jest Jenny. Jednak ukochana wnuczka mieszka w Stanach Zjednoczonych, a Doris w Sztokholmie. Kobiety regularnie kontaktują się przez Skype’a, co daje starszej pani poczucie bycia potrzebną i jest jej oknem na świat.
Doris dużo czasu spędza przeglądając tytułowy czerwony notes, który dostała od ojca będąc jeszcze dzieckiem. To w nim zapisywała adresy i numery telefonów osób, które były dla niej bliskie… W ten sposób łapiemy nurt wspomnień Doris, który prowadzi nas przez jej pracę w roli gosposi w Szwecji, gdy kobieta była w zasadzie jeszcze dzieckiem. Kolejną przystanią jest Paryż i lata 30., a następnie ucieczka do Nowego Jorku tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej i ogromnego uczucia.
“Czerwony notes” można przeczytać jednym tchem. Nie znajdziemy tu rozwodnionej czy naciąganej fabuły, a historię, która miała szansę wydarzyć się naprawdę. To opowieść wypełniona wachlarzem uczuć i ukazująca, że życie potrafi szybciej minąć niż nam się wydaje. Kończąc czytać „Czerwony notes” miałam poczucie, że Doris istniała naprawdę.
Aleksandra Łozicka
(aleksandra.lozicka@dlalejdis.pl)
Sofia Lundberg, Czerwony notes, 2018, wydawnictwo WAB
Komentarze