„Czerwony Tybet. Komunizm w Krainie Śniegu” - recenzja

Recenzja książki „Czerwony Tybet. Komunizm w Krainie Śniegu”.
W ramach serii Gazety Wyborczej „Reporterzy Dużego Formatu” Robert Stefanicki przedstawia realistyczno-subiektywny obraz Tybetu...

- kraju pełnego sprzeczności, dążenia do wolności, męczenników, mądrości Dalajlamy, strachu i miłości.

Mistrz reportażu, Ryszard Kapuściński, uważał, że „aby napisać jedną stronę książki, trzeba przeczytać sto innych autorów”. Czerwony Tybet jest przykładem skrupulatnej pracy dziennikarskiej, gdyż znajdziemy w nim rzetelną historię Krainy Śniegu, kultury i brzemienia żółtego człowieka.  Robert Stefanicki współpracując z działem zagranicznym Gazety Wyborczej, wielokrotnie tam podróżował. Książka jest zatem wynikiem wielu obserwacji i rozmów często pod koniecznością ukrywania dziennikarskiej tożsamości. Historia zawiera Rok Żelaznego Węża (2001), Ognistego Psa (2006) i Wodnego Węża (2013). Wielu Tybetańczyków ryzykowało życiem opowiadając losy swojego kraju, ponoć najmniej rozmówców można było znaleźć podczas ostatniej podróży.

Czerwony Tybet to relacja z mozolnej podróży przez zielone doliny, przez zmienny, nieprzewidywalny krajobraz, to opis festynu nomadów i spotkań z pobożnymi mnichami. Ale przede wszystkim jest to reportaż o krainie Buddy, o życiu Dalajlamy, który w każdej sytuacji widzi dobro. Kraina Śniegu to także kraj przewodników, którzy niejednokrotnie ryzykują życie, odpowiadając na niewygodne pytania. Zawarte są także próby odpowiedzi na zagadnienie czy „przyjaźń” z Zachodem jest czymś pozytywnym i jaki to ma wpływ na mieszkańców. Jest to także obraz uciążliwej drogi do Nepalu, ale także tragicznych historii samospaleń.

Stefanicki rozdziela Tybet na wewnętrzny i zewnętrzny, czyli pozostający pod ścisłą kontrolą, i kulturalny, gdzie jest jeszcze miejsce na nikłą etniczność. Bo tak naprawdę kraj pozostaje pod panowaniem Chin, które nieustannie wprowadzają kontrole, tworzą świat szpiegów, i surowo każą za każde podejrzenie o zdradę. Zatem wydźwięk Czerwonego Tybetu pozostaje negatywny, dopóki w Chinach będzie taki ustrój, ta sytuacja nie zmieni się, wręcz sprawi, że świat będzie spokojnie obserwował marne dążenia do wyzwolenia. Oprócz może zbyt rozległej historii Tybetu, na koniec pojawia się iskra nadziei w postaci futurystycznej historyjki Wanga Lixionga (chińskiego pisarza uważanego za aktywnego działacza na rzecz demokracji). Mimo braku jakiejkolwiek wiary w poprawę bytu zawsze pozostają marzenia.

Czerwony Tybet zawiera jedynie sugestie czy „dialog głuchych” pomiędzy Tybetańczykami i Chińczykami ma jakąkolwiek szanse na wzajemne zrozumienie. Czytelnik poznaje odległy świat oczami reportera, ale sam musi znaleźć odpowiedź na zawieszone pytania.

Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)

Robert Stefanicki, „Czerwony Tybet. Komunizm w Krainie Śniegu”, Warszawa, Drukarnia Perfekt, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat