„Cześć, co słychać?” – recenzja

Recenzja książki „Cześć, co słychać?”.
Okrągłe urodziny czasem zachęcają nas do zmian. Tych na lepsze, ale i tych, które są nimi tylko z pozoru, a skończyć się mogą nie najlepiej.

Czytelniczkom prozy kobiecej Magdaleny Witkiewicz raczej przedstawiać nie trzeba. Jest autorką kilkunastu książek dla dorosłych i dwóch dla dzieci. 27 kwietnia będzie miała premierę jej najnowsza powieść pt. „Cześć, co słychać?”.

Zuzanna, bohaterka książki jest żoną, matką, wiedzie spokojne, uporządkowane życie. Jest szczęśliwą kobietą stojącą przed ważną datą. Zmiana cyfry z przodu z 3 na 4 z jednej strony wydaje się jej być błaha, z drugiej zaś chciałaby ją jakoś „uczcić” zrobić coś, coś zmienić.

Jedna ze szkolnych koleżanek na portalu społecznościowym proponuje spotkanie po latach. Dokładniej po dwudziestu latach od zakończenia liceum. To spotkanie stanie się dla Zuzanny powodem, by na siebie i swoje życie spojrzeć inaczej. Na to jak się zmieniła, czy fizycznie, czy psychicznie i co osiągnęła przez te lata. I nagle, niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stwierdza, że może i jest ustatkowana i szczęśliwa, ale brakuje jej „motyli w brzuchu”. A potem przychodzi wino i wysłane niewinne pytanie „Cześć, co słychać?”. Nagle wszystko się zmienia i to wcale nie tak jakby Zuzanna chciała.

Chodź książka jest o trzydziestodziewięciolatce, tuż przed swoimi czterdziestymi urodzinami powinna przeczytać ją każda kobieta, niezależnie od wieku. Nie zawsze to on podszeptuje nam, że trzeba coś zmienić, czasami taka potrzeba pojawia się i atakuje zupełnie znienacka. I nie mówię tu o zmianach w stylu zrobieniu tatuażu, zapisaniu się na maraton, czy wyjazdu za granicę, a zmianie swojej sytuacji życiowej. Stały partner może być tym najukochańszym, najbardziej potrzebnym, ale i tym, do którego czujemy przywiązanie, a brakuje nam trochę ognia i pikanterii. Tylko, czy oznacza to od razu, że trzeba jej szukać gdzieś indziej?

„Cześć, co słychać?” to książka o tym, że czasami mocno trzeba się zastanowić, zanim zacznie się szukać fajerwerków w życiu. To, co na obecną chwilę wydaje nam się potrzebne, niewinne i nierobiące nikomu krzywdy, wcale takie być nie musi. Czy warto ich szukać? Nie mnie oceniać. Czy Zuzanna powinna to robić? To też nie jest poddawane ocenie. Zrobiła, co zrobiła i Magdalena Witkiewicz umiejętnie pokazała konsekwencję jej czynów.

Dla mnie z tej książki wypływa przesłanie, by rozważyć mocno za i przeciw zanim drugi raz wejdzie się do tej samej rzeki. Trzeba wiedzieć gdzie postawić sobie i innym nieprzekraczalną granicę i twardo się tego trzymać. Bo jasne, chwilowe zauroczenie, afektacja jest przyjemna, ale tak naprawdę tylko na chwilę. Jeżeli mamy ten swój stały ląd, na którym nam dobrze, który wybrałyśmy jakiś czas temu, to chyba nie warto go zmieniać.

Najnowsza książka Magdaleny Witkiewicz jak jej poprzednie wciąga od pierwszej strony. Zaciekawia, daje do myślenia, a przede wszystkim pozwala docenić to, co się ma.

Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)

Magdalena Witkiewicz, Cześć, co słychać?, Wydawnictwo Filia, Poznań 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat