Czy miłość do wódki można odziedziczyć?

Recenzja książki „Matnia”.
„Matnia” Anny Piecyk to książka trudna, niebanalna i obdzierająca ze złudzeń, bo ukazująca prawdziwe oblicze nałogu widzianego oczami dziecka.

Czasem człowiek pragnie dla siebie więcej niż miał w dzieciństwie i często powtarza sobie, że na pewno nie popełni błędów swych rodziców. Potem jednak, gdy przychodzą gorsze dni, miesiące bez pracy i lata chorób, czyli zwykłe problemy życiowe, szuka zapomnienia i pociechy w alkoholu, najgorszym wrogu, a jednocześnie największej miłości. Wpada w matnię, z której niewielu potrafi znaleźć drogę powrotną.

Ryszard i Grażyna, to małoletnie rodzeństwo, którego codzienność zamyka się w czterech ścianach domu wypełnionego alkoholem. Opieka nad wiecznie pijaną matką, spada na syna, którego dorastanie odbywa się w przyspieszonym tempie. Jak poradzi sobie Rysiek w dorosłym życiu? Czy powieli błędy swojej matki? Jaki będzie to miało wpływ na losy jego dzieci i ich postrzeganie świata? Czy miłość do wódki można odziedziczyć?

Tysiące pytań, na które niełatwo znaleźć odpowiedź, stawia przed swoimi bohaterami i czytelnikami Anna Piecyk, autorka „Matni”. Sięga ona po temat wyeksploatowany już przez pisarzy, czy autorów poradników, ale niezmiernie ważny i nadal aktualny. Alkohol jako choroba, prowadząca często to dantejskich scen, jawi się jako matnia, pajęczyna, w którą oplątane zostają całe rodziny. Anna Piecyk nie wchodzi jednak butami w życie prezentowanych postaci, brutalnie opisując i nader dosłownie sceny, o których na bieżąco informują nas media na całym świecie. Nie chodzi tu o epatowanie patologią, jaka się dokonuje poprzez nałóg, ale dotknięcie emocji dzieci, które są niemymi świadkami upadku swych rodzicieli.

To właśnie najmłodsi są bohaterami „Matni” w sensie dosłownym. Na nie spada często wstyd oraz potępienie otoczenia i to one muszą kryć przed światem swą krzywdę. Kryć ze strachu przed domem dziecka, śmiechem rówieśników, ale też i z miłości do rodziców, gdyż więź z matką czy ojcem, jest tak silna, że dziecko jest w stanie wiele lat czekać na nadejście lepszego. Zawsze przychodzi jednak ten moment otrzeźwienia, przejrzenia na oczy, po którym nie ma już powrotu. Dziecko staje się dorosłe i rozpoczyna własną drogę. Na ile wpływ na jego przyszłość będzie miała przeszłość w rodzinie alkoholików, trudno przewidzieć. Zależy to w dużej mierze, od siły jego charakteru.

„Matnia” to rodzaj dziennika pisanego przez wielu narratorów. Zbiór myśli i emocji dzieci, ale też niekiedy zagubionych dorosłych i ich krewnych. Zapis dramatycznych zdarzeń, poszukiwania sensu życia, a także walki o swoją tożsamość i przyszłość w świecie pozbawionym alkoholowych libacji. To książka trudna, niebanalna, obdzierająca ze złudzeń, bo ukazująca prawdziwe oblicze nałogu widziane oczami dziecka. Lektura obowiązkowa dla tych rodziców, którzy dzień zaczynają od poszukiwania butelki pełnej kojącego płynu. Ku przestrodze.

Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)

Anna Piecyk, „Matnia”, Oficynka 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat