Bez mocnego przekonania o skuteczności proponowanych metod nie ma szans na ich poprawne zastosowanie. Niedowiarków czasem mogą przekonać racjonalne, logiczne argumenty. Jednak nawet osoby bezkrytycznie podchodzące do bzdur w stylu New Age mogą być mocno rozczarowane książką Inny Segal.
Nie od dziś wiadomo, że psychika ma ogromny wpływ na to, co dzieje się z ciałem człowieka. Każdy zna jakiś przykład osoby, którą siła modlitwy wyleczyła z choroby czy odkrycie traumy z przeszłości przywróciło dobre zdrowie. Z drugiej strony nie jest tajemnicą, że zły stan psychiczny bardzo często przekłada się na różnego rodzaju dolegliwości. Dlatego, sięgając po „Sekretny język Twojego ciała”, okrzyknięty Biblią samouzdrawiania, w której zostały obnażone mechanizmy procesów zachodzących na linii umysł-ciało, miałam nadzieję, że wreszcie ktoś przybliżył się do odkrycia tajemnicy, nad którą od lat głowią się naukowcy.
Tymczasem książka Segal jest właściwie... o niczym. Być może nie należy do niej podchodzić na zasadzie poszukiwania rozwiązań konkretnych problemów, jednak w przeciwnym razie, po co w ogóle sięgać po taką literaturę? Niestety, poza dwustronicowym konkretnym opisem ćwiczeń na „dostrajanie się do własnego ciała” i paroma słowami na temat tego, jakie kolory wykorzystać w kreowaniu emocji, które z kolei są powiązane z poszczególnymi częściami ciała, to książka Segal jest właściwie bezużyteczna. Niby w późniejszych częściach książki pojawiają się wskazówki, jak wypracować porozumienie między emocjami, częściami ciała i kolorami, ale więcej w tym wszystkim zupełnego pustosłowia niż jakichkolwiek faktycznych rad.
„Funkcjonowanie układu nerwowego może zostać zakłócone, gdy przeżywasz wewnętrzny lub zewnętrzny konflikt, stres, lęk, napięcie, wstyd, masz depresję i patrzysz na wszystko z negatywnego punktu widzenia” - cóż za odkrywcza myśl! „Musisz poznać swoją wewnętrzną siłę i mądrość, nauczyć się relaksować ciało i psychikę, być za siebie odpowiedzialnym, ale przede wszystkim naucz się cieszyć” - wszystko pięknie, tylko JAK to zrobić?! Zawsze można oczywiście przejść do działu, w którym opisane są części ciała wraz z czynnikami emocjonalnymi, które odpowiadają za ich zły stan, by znaleźć porady w stylu „Zamknij oczy. Skup się na swoim mózgu i daj odpocząć głowie. Powtarzaj dźwięk „eee” przez 1-2 minuty. Ten dźwięk pomaga mózgowi odpocząć i sprawia, że jest bardziej otwarty.” Tego typu działania, wsparte afirmacjami i prośbami do „Wszechmocnej Uzdrawiającej Energii” mają być lekiem zarówno na zeza rozbieżnego, jak i stanowić terapię uwalniającą od tendencji do nadmiernego osądzania innych.
Jeśli ktoś wierzy w magiczną moc „kolorowej, leczniczej energii”, którą sami sobie kreujemy i pozwalamy jej przepływać przez nasze ciało, a do tego lubi powtarzać sobie różnego rodzaju mantry, to może znajdzie w książce „Sekretny język Twojego ciała” wartościowe wskazówki. Jednak obawiam się, że w Polsce – kraju ludzi uzależnionych od lekarstw – Segal ze swoimi kolorami, energią i przemawianiem do pięt nie zyska poklasku. A być może się mylę i zamiast stać godzinami w kolejce do lekarza i utyskiwać na NFZ, sami w domowym zaciszu będziemy leczyli swoje dolegliwości fizyczne i psychiczne za pomocą kolorowych świateł, pod rękę z uzdrawiającą energią.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Inna Segal, „Sekretny język Twojego ciała. Niezbędny przewodnik samouzdrawiania”, Illuminatio, Białystok 2012
Komentarze